Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Zaczęli na boisku, skończyli na pięści

Juniorzy Tomasovii zostali pobici po meczu z drużyną juniorów Motoru. Twierdzą, że wśród atakujących byli zawodnicy, z którymi wcześniej zmierzyli się na boisku.
Mecz został rozegrany 1 maja w Lublinie na stadionie Motoru przy ulicy Kresowej. Juniorzy starsi Tomasovii przegrali 1:5, a młodsi wygrali 3:0. Nerwowo było już na meczu. Żółte kartki dostał bramkarz z Tomaszowa Lubelskiego i napastnik z Lublina. Po meczu piłkarze Tomasovii siedzieli już w autokarze. - Wtedy podeszła grupa kilkunastu młodych mężczyzn - opowiada Jarosław Korzeń, trener tomaszowskiej drużyny. - Najpierw kopali w drzwi. Agresywni młodzieńcy chcieli wejść do pojazdu. Drzwi próbował blokować kierowca autobusu. - Ale jeden z nich zabrał mi komórkę. Wybiegłem za nim - relacjonuje Jan Gałczyński. - Wówczas weszli do środka. Najbardziej ucierpiał Patryk, junior młodszy Tomasovii. - Chyba złamali mi nos - mówi. -Byłem bity jeszcze jak osunąłem się na siedzenie. Do autobusu wkroczyło kilku kolejnych napastników. - Baliśmy się pomóc bitemu koledze - opowiada Wojtek. - W środku autobusu stanął taki duży chłop. W rękawie trzymał nóż. Zawodnicy Tomasovii twierdzą, że wśród napastników rozpoznali zawodników Motoru, z którymi wcześniej rywalizowali na meczu. Jeden wtargnął do autobusu, inni byli wśród tych, którzy okrążyli autokar. - Sam rozpoznałem dwóch - opowiada trener Korzeń. Napastnicy odpuścili gdy wbiegł do autobusu. - W trakcie zajścia jednemu z moich zawodników zginęła komórka - mówi. - Wezwaliśmy policję. Przyjechało trzech policjantów. Zamieszanie widział również Tomasz Brzozowski, szkoleniowiec juniorów Motoru. Jego zdaniem nie miało ono jednak tak drastycznego przebiegu jak opowiadają zawodnicy i trener Tomasovii. - Widziałem jak ktoś się przepychał, potem ze dwóch mężczyzn weszło do autokaru - twierdzi. - Nie znam ich. Zdaniem Brzozowskiego zawodnicy Motoru nie brali udziału w zamieszaniu. - Kilku mogło tylko stać w pobliżu, bo właśnie skończyli mecz - mówi. Waldemar Paszkiewicz, prezes Motoru, o napaści na juniorów Tomasovii dowiedział się od nas. - Jeśli policja potwierdzi, że doszło do takiej sytuacji to konsekwencje czekają zawodników i trenerów - mówi. Stanisław Pryciuk, dyrektor klubu Tomasovii zapowiada, że wystąpi ze skargą na Motor do wydziału dyscypliny Lubelskiego Związku Piłki Nożnej.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama