Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Nasz drogi tryb przyspieszony

Nie sto, lecz kilkaset zł kosztuje jeden proces i nie chuligani, lecz pijani kierowcy są główną klientelą sądów 24-godzinnych.
Od wprowadzenia tzw. sądów 24-godzinnych minęły właśnie dwa miesiące. Nowe przepisy miały doprowadzić do szybkiego ukarania przyłapanych na gorącym uczynku sprawców drobnych, ale uciążliwych przestępstw. Policja i prokuratura dostały 48 godzin na zgromadzenie podstawowych dowodów po czym sprawa trafia do sądu. - Najwięcej spraw dotyczy nietrzeźwych kierowców - mówi sędzia Aleksandra Majcher-Dzik z wydziału grodzkiego Sądu Rejonowego w Lublinie. - Trafiają też oskarżeni o znieważenie policjantów. Podobne proporcje utrzymują się w sądach innych miast naszego regionu. Czynów chuligańskich, które miały być ściganie w przyspieszonym trybie, jest bardzo mało. - Bo nie było dotąd jakiś masowych zakłóceń porządku - tłumaczy to Janusz Wójtowicz, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. Śledczy, którzy prowadzą postępowania nic złego o trybie przyspieszonym nie powiedzą. Przynajmniej oficjalnie. Nieoficjalnie wyliczają koszty, które idą z kieszeni podatnika na osądzenie przestępcy. Poprzednio postępowanie dotyczące pijanego kierowcy kosztowało nieco ponad 100 zł. - Składał się na to koszt badania alkomatem, uzyskanie danych o karalności i ryczałty za wysłanie pism - wylicza jeden z prokuratorów. - Teraz dochodzi do tego 360 zł wynagrodzenia dla adwokata, którego musi mieć każdy oskarżony w tym trybie, no i koszty konwojowania z komendy policji do prokuratury i sądu. Najwięcej płacą komendy, które nie mają u siebie izb zatrzymań. Pijany kierowca złapany przez policję w Kraśniku trafia do izby w Opolu Lubelskim bądź Janowie. Policjanci zostawiają go, by wytrzeźwiał i wracają do siebie. Po kilkunastu godzinach muszą po niego wrócić. W sumie to ponad 100 km. Z Radzynia Podlaskiego policjanci muszą wozić zatrzymanych do Łukowa, Parczewa, Lubartowa i Białej Podlaskiej. W swojej komendzie nie mogą osadzić nietrzeźwych, bo radzyńskie pomieszczenie dla trzeźwiejących pijaków jest w piwnicy spełnia wymaganych norm; ma np. zbyt małe okna. A nowy gmach komendy będzie gotowy za rok.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama