Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Jeden blok. Dwa światy

Ulica Polna 7. Blok, jakich w Zamościu mnóstwo. I te same, co w innych problemy. Ale też dwa zupełnie różne sposoby na ich rozwiązanie.
- Aby spisać wszystkie niecenzuralne słowa powypisywane na ścianach naszej klatki schodowej, trzeba by kupić bardzo gruby zeszyt - mówi mieszkanka z bloku nr 7 na ul. Polnej w Zamościu. - Na schodach zbierają się bez przerwy różne dziwne typy. Strach im zwrócić uwagę. Kiedyś się odważyłam. Policją nawet postraszyłam. I co zobaczyłam następnego dnia na ścianie? Grubym flamastrem napisane: \"dzwoń k... - 997!” - żali się kobieta. Mieszkańcy twierdzą, że to stary problem. Nie widzą szans, by go rozwiązać. - Policja? Interweniowaliśmy setki razy. Przyjdą, popatrzą, pójdą - opowiada mieszkająca przy Polnej 7 pani Wanda. - Dzielnicowy zagląda czasem nawet po cywilnemu, ale zmian na lepsze nie widać - dorzuca jej sąsiadka Elżbieta. Lokatorzy mają także żal do Zakładu Gospodarki Lokalowej, który zarządza tą nieruchomością. - Prosiliśmy o remont, a usłyszeliśmy, że niczego nie odmalują, bo to syzyfowa praca - wspomina pan Andrzej, kolejny lokator. - Bo blok nr 7 to wspólnota mieszkaniowa i to jej władze decydują, co zrobić, a czego nie. W tym roku nie było uchwały dotyczącej malowania klatek. Uznali, że ważniejszy jest remont dachu - rozkłada ręce Stanisław Koziej, prezes ZGL. Mimo to zapowiada pomoc, ale tylko dla tej klatki schodowej, w której piwnicy kilka dni temu wybuchł pożar. Ogień uszkodził instalację gazową, elektryczną i wodną. Całe ściany są osmolone. - Czekamy na wycenę firmy ubezpieczeniowej. To potrwa do 30 dni. Ale w tym roku na pewno ją pomalujemy - obiecuje Koziej. Okazuje się, że remont można przeprowadzić szybko i bez oglądania się na kogokolwiek. Jedna z klatek schodowych w tym samym bloku diametralnie różni się od pozostałych. Jak to możliwe? - Wzięliśmy sprawy w swoje ręce - odpowiada mieszkająca tam pani Krystyna, jednocześnie członek zarządu wspólnoty. - Była zrzutka: po 15 zł od mieszkania, trochę pracy i miło do nas wejść. A jak chuligani przychodzą, to ich gnamy, chociaż przyznaję, że czasem z lękiem. Ale zastraszyć się nie damy. Żaden z mieszkańców bloku przy Polnej 7 nie zdecydował się na ujawnienie swojego nazwiska.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama