Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Ratunku!

Policja nie zostawia suchej nitki na organizacji ruchu wokół pl. Bychawskiego. Ratusz tłumaczy, że to tylko tymczasowe problemy
i obiecuje jeszcze raz przyjrzeć się sprawie. A większość tego, co mówią kierowcy - nie nadaje się do druku. To kolejny etap robót w okolicy placu Bychawskiego i kolejne problemy z przejazdem. Tym razem zamknięta jest ul. Wolska, a otwarty przejazd przez pl. Bychawski. - Co z tego, że otworzyli, jak to wszystko można... - irytuje się Robert Mularczyk, mieszkaniec Dziesiątej, który codziennie przedziera się przez ul. Kunickiego. - Tak fatalnie to tu jeszcze nie było. Pan Jerzy, lubelski taksówkarz, przeklina tych, którzy włączyli światła przed pl. Bychawskim, przy zjeździe z al. Piłsudskiego (obok komisariatu VIII). - W poniedziałek świateł nie było i jechałem elegancko, bez problemów. Dzień później stałem w korku już 20 minut. Czy u nas wszyscy, do czego się dotkną, muszą to spartaczyć? Głupich świateł nie można ustawić? Policja nie zostawia suchej nitki na organizacji ruchu wokół pl. Bychawskiego. - Cykle świateł nie są przystosowane do rzeczywistego natężenia ruchu w poszczególnych kierunkach (w stronę centrum i z centrum - przyp. red.) i porach dnia - twierdzi Andrzej Kozyra, zastępca naczelnika Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. - Wczoraj rano był ogromny korek od strony Kunickiego, a z centrum do Abramowic można było przejechać bez przeszkód. - Przecież akceptacją tymczasowej organizacji ruchu zajmuje się zespół, który tworzą także policjanci z drogówki. Do tej pory nie mieli żadnych uwag w tej sprawie - mówi Eugeniusz Janicki, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej w Urzędzie Miasta. - Moim zdaniem, projektanci nie zbadali natężenia ruchu - twierdzi Kozyra. I ma gotowe wskazówki dla magistratu. Ratusz obiecuje, że jeszcze raz przyjrzy się skrzyżowaniom. - I jeśli będzie trzeba, zmienimy cykle świateł - zapowiada Janicki.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama