Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Komisja życzeń pobożnych

O tym, jak ratować MPK mieli dyskutować na wczorajszym specjalnym posiedzeniu radni z Komisji Budżetowo-Ekonomicznej Rady Miasta.
Tymczasem niemal przemilczeli to, że możemy stracić szansę na zakup 100 autobusów i 60 trolejbusów z unijną dopłatą. O fatalnej kondycji MPK pisaliśmy wczoraj. Zadłużona spółka zwiększa straty i koszty, traci przychody a jej tabor się sypie. Na obrady licznie stawili się dziennikarze, oczekujący zażartej dyskusji. Nic z tego. Radny Sylwester Tułajewa (PiS): skarżył się na kopcące autobusy, prosił o więcej wozów na linii 13, pytał o zmiany trasy linii 7 i o to, ile autobusów mercedes ma MPK. Radna Elżbieta Dados (LiD): dociekała, dlaczego MPK nie wozi za darmo młodych bezrobotnych. I dodała, że zna kobietę, która z tego powodu chce się powiesić. Podobne problemy zgłaszała też Magdalena Gąsior (PO), szefowa komisji, która miała czuwać nad przebiegiem dyskusji. - Czy jest możliwe, żeby przed godziną 8.30 zwiększyć liczbę kursów na linii 26? - pytała. - My tu rozmawiamy o autobusach, a mnie interesuje to, jaka jest strata firmy - irytował się Jan Madejek (PO). - Trzeba było przyjść punktualnie. Prezes już to mówił - odparowała Dados. Jałową dyskusję przerwał Zdzisław Drozd (LiD): - Kto kupi nowe autobusy dla MPK? - zapytał. I okazało się, że będzie z tym problem. Ratusz stara się o unijne pieniądze na tabor i trakcję, które ma przekazać MPK. Ale może się okazać, że Unia Europejska uzna to za pomoc publiczną dla spółki. - Wtedy dostalibyśmy nie 85 proc, a 50 proc. dofinansowania. Tego miasto nie udźwignie - wyjaśniał Krzysztof Żuk, zastępca prezydenta. Radni tym się nie zainteresowali. A to byłby koniec miejskiej komunikacji..

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama