Podwyżka do usług
W ostatnich kilku latach stawki za roboty remontowo-budowlane wzrosły dwu-, trzykrotnie, dużo więcej płacimy też lekarzom, kosmetyczkom, fryzjerom
- 17.05.2007 17:06
Od kilku lat inflacja w Polsce waha się w granicach od 1 do 3-4 procent. Są towary, które z roku na rok tanieją. Ceny innych stoją w miejscu. Tym, co najbardziej drenuje nasze portfele, są usługi. Mimo to korzystamy z nich coraz częściej.
Artykuły spożywcze raz drożeją, raz tanieją - w zależności od nakładanego na naszych przetwórców \"wschodniego” embarga oraz od ilości i jakości plonów. Tanieje natomiast sprzęt RTV i AGD. Na odzież od kilku lat wydajemy mniej więcej tyle samo.
Najbardziej drożeją usługi.
- Byłam pod koniec grudnia w pracowni RTG, aby wykonać zdjęcie jednego zęba. Zapłaciłam za tę usługę 10 złotych - opowiada pani Agnieszka. - Gdy niedawno odwiedziłam pracownię, za taką samą usługę musiałam zapłacić już 15 zł.
W górę poszły też ceny prywatnych wizyt u stomatologa, ginekologa i innych specjalistów.
Chcesz być piękna - płacisz coraz więcej. Regularnie rosną bowiem ceny usług fryzjerskich i kosmetycznych. Jedynym hamulcem podwyżek w tej branży jest stosunkowo silna konkurencja, szczególnie w miastach.
- O klienta trzeba walczyć - mówi Katarzyna Wesołowska z popularnego studia urody. - Niestety rosną ceny preparatów kosmetycznych i fryzjerskich.
Na szczęście fryzjerki i manikiurzystki jeszcze nie uciekają tłumnie do pracy do Anglii i Irlandii. W Londynie trudno się przebić polskim specjalistkom od paznokci i tipsów.
- Największą konkurencją są tam dla nas imigrantki z Indii i Pakistanu. Całkowicie opanowały ten rynek - mówi Ewelina, która próbowała tam swoich sił w branży kosmetycznej.
I dlatego...
- Nie mamy problemu z zatrudnieniem fryzjerki, czy kosmetyczki - mówi Wesołowska. - Trudno jest natomiast znaleźć kogoś, kto będzie dobry w swoim fachu.
Żadnych kłopotów z zatrudnieniem za granicą nie mają fachowcy z branży budowlanej. Polski budowlaniec na Wyspach znajduje pracę \"z pocałowaniem ręki”. Bo jest dobry, kreatywny i trochę tańszy od brytyjskiego.
Uciekają więc nasi fachowcy do pracy za granicę, a na miejscu coraz trudniej znaleźć dobrego hydraulika czy kafelkarza. Jeśli już się uda, to okazuje się, że jego stawka w ciągu kilku lat wzrosła ponad dwukrotnie. Jeszcze cztery lata temu płaciliśmy ok. 20 złotych za położenie metra kwadratowego kafelków, teraz taka usługa kosztuje nawet 40-50 złotych.
Reklama













Komentarze