Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Co warto studiować, żeby potem pracować

Psychologia i prawo na uniwersytetach, biotechnologia w Akademii Rolniczej, fizjoterapia w Akademii Medycznej, a informatyka na politechnice.
To będą w tym roku najbardziej oblegane kierunki studiów w Lublinie. Ale czy zagwarantują pracę? - Niekoniecznie. Za kilka dni większość lubelskich uczelni zacznie zapisywać kandydatów na studia. Przeszło 30 tys. maturzystów z naszego regionu tylko w Lublinie ma do wyboru ponad 100 kierunków studiów. - W tym roku najpopularniejsze będą kierunki oblegane w latach ubiegłych. - Spodziewamy się wielu chętnych na prawo, stosunki międzynarodowe, psychologię czy pedagogikę - wylicza dr Wiesław Grzegorczyk, sekretarz uczelnianej komisji na UMCS. Michał Ratajczyk, absolwent V LO w Lublinie, z niepokojem czeka na wyniki pisemnych matur. Od tego zależy, czy dostanie się na wymarzone studia: zarządzanie na UMCS lub zarządzanie przedsiębiorstwami na Politechnice Lubelskiej. - Myślę, że za pięć lat po tym kierunku łatwo znajdę pracę - mówi Ratajczyk. Podobnie trzy lata temu pomyślała Ksenia Siadkowska i wybrała budowę śmigłowców na PL. Na jej roku studiuje zaledwie kilkanaście osób. - Łatwo nie jest - przyznaje. - Uczę się o konstrukcjach silników samolotowych czy podstawach lotnictwa. To niezbyt proste zagadnienia. Ale ciekawe. I ze znalezieniem pracy po studiach nie powinno być problemów. Kłopotów z pracą nie powinni mieć absolwenci fizyki technicznej o specjalności: konwersja energii, nowego kierunku na Politechnice lubelskiej. - Przecież to w Lublinie swoją siedzibę ma mieć Polska Grupa Energetyczna. I to u nas powstaje jedyna w Polsce fabryka baterii słonecznych - wyjaśnia Iwona Czajkowska-Deneka, rzecznik PL. - Ale zapotrzebowanie na budowlańców czy informatyków też powinno być spore. - Podobnie jak na stomatologów, pielęgniarki i specjalistów od fizjoterapii. Zwłaszcza po fali wyjazdów naszych medyków do pracy za granicą - dodaje Włodzimierz Matysiak, rzecznik Akademii Medycznej. - To samo dotyczy lekarzy weterynarii - podkreśla prof. Grażyna Jeżewska, prorektor Akademii Rolniczej. (arle)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama