Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Szkoła z klasą. Tylko jedną

Szkoła w Pańkowie (gm. Tarnawatka) ma zaledwie dziewięcioro uczniów.
Kamil Bucior, Sylwia Graca, Wioleta Górnik, Edyta Krupa, Krzysztof Krupa, Patryk Margolt, Monika Mazur, Marcin Piwko i Natalia Sażyńska - sprawdzenie listy obecności w całej podstawówce zajmuje tylko moment. Są trzy klasy, ale wszyscy uczniowie zajmują tylko jedną salę. - Dlatego plastyka jest \"na cicho”, a matematyka idzie normalnie - tłumaczy Barbara Tyrka, która w maleńkiej, filialnej podstawówce przepracowała dziesięć lat i wkrótce się z nią pożegna, bo szkoła zostanie zlikwidowana. Powód? Ekonomia. Gminy nie stać na utrzymywanie szkoły, w której pierwszaków jest dwójka, tyle samo uczniów w drugiej klasie i pięcioosobowa obsada w trzeciej. A zatrudnić trzeba sprzątaczkę (na półetatu), palacza (w razie potrzeby), katechetkę (na dwie godziny tygodniowo), no i nauczycielkę, która od rana do południa zajmie się wychowywaniem i nauką dzieciaków. - Ale na brak pracy nie narzekam. Zdarza się, że brakuje czasu na wpisanie tematów lekcji do dziennika, bo z każdą klasą robię inny program. Braki uzupełniam więc po lekcjach - tłumaczy pani Basia, ale zaraz dodaje, że dzieci są fantastyczne. - Znamy się jak łyse konie. Nie mam z nimi problemów - zapewnia. - Bo przecież nawet zbroić coś trudno - dodaje trzecioklasista Marcin Piwko. - Od razu wiadomo, co i kto. Nauka w takich łączonych klasach też idzie łatwo. - Czasem wprowadzam coś nowego i okazuje się, że dzieci już to wiedzą, bo wcześniej usłyszały, jak tego samego uczyli się starsi koledzy - wyjaśnia nauczycielka i chwali się sukcesami swoich wychowanków w wielu regionalnych konkursach artystycznych. Będzie się z nimi rozstawać z żalem. Dzieciom też jest smutno, że od września muszą się przenieść do szkoły w oddalonej o trzy kilometry Tarnawatce. - Już się niby pogodziłam, ale coś tam mnie w sercu ściska - przyznaje Wioletka Górnik. - Nie było po prostu innego wyjścia - dopowiada Barbara Tyrka. - Nasza szkoła nie miała szans na utrzymanie ciągłości. Nie bylibyśmy w stanie utworzyć oddziału zerówki. W 2000 roku w Pańkowie nie urodziło się ani jedno dziecko.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama