Od tego weekendu funkcjonariusze każdemu, kto kąpie się w niestrzeżonym miejscu wlepi karę, nawet do 250 zł.
PAWEŁ BUCZKOWSKI
08.06.2007 19:17
To wynik już czterech w tym roku utonięć na terenie powiatu puławskiego.
Wisła to tak niebezpieczna rzeka, że zabronione jest nawet wchodzenie na jej płycizny. - Rzeka ma silny nurt, który ciągle się zmienia. Miejsce które wydaje się płytkie nagle okazuje się bardzo głębokie. O tragedię wtedy nietrudno - mówi Dorota Pomorska z puławskiej policji.
W tym roku w Wiśle i Wieprzu na terenie powiatu puławskiego utonęły już cztery osoby, ostatnia dwa tygodnie temu. Doszło do tragedii, choć cała sytuacja zapowiadała się niewinnie - pięciu młodych mężczyzn zrobiło sobie przerwę w podróży i postanowiło popływać w Wiśle.
W miejscowości Borowa weszli na płyciznę, a po chwili jeden z nich był już pod wodą. Koledzy próbowali go ratować, ale bez skutku. Mężczyzna utonął.
Dlatego puławska policja wydaje wojnę dzikim kąpieliskom. Policjanci podczas swoich patroli będą je odwiedzać i karać kąpiących się w nieoznaczonych miejscach.
-
Komendant polecił funkcjonariuszom, żeby nie udzielali upomnień, tylko od razu karali grzywną - zapowiada Dorota Pomorska.
Tymczasem kąpiący się \"na dziko” są bardzo często nieświadomi tego, że łamią prawo. - Przecież tu nie ma żadnego znaku zakazu - dziwi się mężczyzna, którego spotkaliśmy na dzikim kąpielisku nad Wieprzem w Niebrzegowie.
A zgodnie z przepisami kąpać można się tylko tam, gdzie jest odpowiednie oznakowanie kąpieliska, pilnuje go ratownik WOPR oraz wisi biała flaga. Dzieci do lat 10 mogą się kąpać jedynie w obecności rodziców lub opiekunów, nawet jeżeli na kąpielisku jest ratownik.
Kodeks wykroczeń przewiduje, że za kąpiel w miejscu innym niż wyznaczone można dostać grzywnę w wysokości do 250 zł. W Puławach i okolicach policjanci wytypowali kilkanaście dzikich kąpielisk. Proszą także o sygnały na temat innych takich miejsc, które powinny być patrolowane.
Komentarze