Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Polak lubi lato zagraniczne

Wakacje bez podróży prawie się nie liczą. Polak ostatnio bardzo się rozjeździł, a dokładniej - rozlatał.
W porównaniu z okiem ubiegłym w tym sezonie większe biura podróży wyślą o 30 proc. więcej turystów na wczasy i wycieczki, głównie samolotowe. Wzrost zainteresowania wyjazdami zagranicznymi spowodowany został przywróceniem dofinansowania z funduszu socjalnego również wypoczynku za granicą, drożyzną oferty krajowej i coraz większą potrzebą rozglądania się po świecie. Przezorni rezerwowali wyjazdy jeszcze zimą, załapując się na 20 proc. obniżki ceny. Dziś turyści racjonaliści przeszukują oferty internetowe i siedzą przy telefonach. Liczy się kto pierwszy - i liczy się sporo. Wtorkowe ogłoszenie w Dzienniku Wschodnim: Travels, Tunezja, tydzień za 585 zł (przelot, trzygwiazdkowy hotel, śniadania, obiadokolacje, opłaty lotniskowe, ubezpieczenie, opieka rezydenta). Dzwonimy o piętnastej. Szukamy taniej Tunezji ale dla rodzinnej trójki (2+1). Adam Stolarczyk za chwilę oddzwania, że rodzinny wyjazd znalazł za 699 zł (dziecko darmo!) - i można lecieć pojutrze. Aż żal, że to tylko symulacja. Wakacyjny hit wymaga tylko szybkiej decyzji: biorę. Kowalscy (ze względów bezpieczeństwa zmieniamy nazwisko) z Ryk nigdy za granicą nie byli. Za 10 dni kończą urlop. Do poniedziałku przesiedzieli go w domu, w poniedziałek o 18.30 zadzwonili do biura Logos Tour: czy nie ma czegoś ekstra? W środę o 6.40 odlecieli boeingiem na Kretę. Piątka: troje dzieci i dwoje rodziców, na tydzień z Happy Holiday po 1190 zł za osobę, zamiast po 1800. Samolot, cztery gwiazdki hotelu, all inclusive (jedzenie i picie- także drinków - bez ograniczeń). - Siedziałam do dziesiątej wieczorem, żeby im znaleźć wyjazd na pięć osób - Ewa Guzowska z Logos Tour-u uśmiecha się zwycięsko. - Komputer się pocił, bo w last minute są najczęściej tylko miejsca jedno-dwuosobowe. Ale od czego doświadczenie i kontakty. Znalazłam! W wyścigach po tanie wyjazdy trzeba uważać podwójnie. Podejrzane są ogłoszenia niepolskie, nieufnie trzeba też podchodzić do mało znanych biur i agencji. Czy w organizacji wczasów trzeba korzystać z pośrednictwa biur turystycznych? Jak kto chce. Wiele osób znajduje namiary hoteli w internecie albo wręcz podpatruje je w biurach, z którymi współpracują i zamawiają noclegi samodzielnie. Jak na tym wychodzą? Wyjaśnia Zofia Dąbska z Asturu: - Po pierwsze - jest bezpieczniej posługiwać się polskim kanałem, bo polski organizator widział ośrodki na własne oczy i wie, że np. nie ma tam szczurów, a trzy gwiazdki nie są na niebie. Po wtóre - organizator wyjazdu ma z hotelem podpisaną umowę wynajmu na cały sezon, więc biuro turystyczne dostaje duże upusty. Indywidualny turysta zapłaci dużo więcej, czasem kilkakrotnie. Podobnie z cenami biletów lotniczych - w hurcie jest taniej. Kreta, Egipt, Tunezja, Turcja - to główne kierunki turystyki wakacyjnej: z polskich upałów w jeszcze wyższe, z gwarancją pogody i ciepłego morza. Nie organizuje się wczasowych wyjazdów na Słowację, bo nie ma zapotrzebowania, choć tam góry też piękne, a kąpiele termalne trzy razy tańsze niż... w Nałęczowie. Balaton węgierski przestał być atrakcją wobec możliwości Adriatyku i Morza Śródziemnego. Krym czeka na cywilizację i uruchomienie tunelu samolotowego. A kraj? 1000-1200 zł kosztują kolonie nad morzem - z dowozem, opieką i wycieczkami (Astur). Dla starszych państwa dylemat: czy pojechać do Wisły i zamieszkać tydzień w luksusie hotelu Gołębiewski (Logos Tour, 1390 zł plus podróż), czy na 2 tygodnie do Darłówka (1400 zł plus podróż), czy może lepiej polecieć samolotem z Travelem do Turcji (1550 zł/tydzień).

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama