Partyjny krawat w szarej kopercie
Policjanci z Lublina zwrócili wczoraj kluczyki do złotego matiza jego prawowitej właścicielce, Annie Ł.
- 10.07.2007 12:04
Wczoraj też funkcjonariusze komisyjnie otworzyli samochód, którym do niedawna jeździła posłanka Samoobrony Zofia Grabczan. Najpierw fotograf zrobił zdjęcia poobijanej karoserii, później całego wnętrza, a na koniec wszystkie rzeczy pozostawione w matizie przez Grabczan (w tym biało-czerwony partyjny krawat) trafiły do szarej koperty. Na prośbę Anny Ł. policja zaprotokołowała nawet ilość paliwa w baku.
Kobieta nie mogła od razu zabrać auta stojącego na strzeżonym parkingu. Musiała opłacić ubezpieczenie OC. Wcześniej planowała,
że auto sprzeda za zgodą banku. Ale prawdopodobnie będzie inaczej. - Rozmawiałam z prawniczką - mówi Anna Ł. - Ponieważ bank wypowiedział mi umowę, muszę mu oddać samochód. I zapewne tak zrobię.
Przypomnijmy: kobieta chcąc pomóc swej przyjaciółce Zofii Grabczan, która nie mogła liczyć na kredyt,
bo była ścigana za niespłacane długi, sama wzięła kredyt i kupiła auto działaczce Samoobrony. Ale posłanka przestała spłacać kredyt i zostawiła Annę Ł. z długiem wobec banku. Matiza oddać nie chciała, nie odebrała go też policja, bo auto stało na posesji posłanki chronionej immunitetem. Anna Ł. wzięła sprawy w swoje ręce. Wykorzystała to, że Grabczan spała u córki w Lublinie. Zamówiła lawetę, która zabrała auto na strzeżony parking. Dwa dni później posłanka przekazała prokuraturze dowód rejestracyjny i kluczyki do auta. (drs)
Reklama
Komentarze