Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Koalicja przetrwa, ale bez Leppera

Rozmowa z prof. Stanisławem Michałowskim, politologiem z UMCS
- Oczywiście. Ale to było do przewidzenia. Uwidacznia się tu wielka pokusa posiadania władzy. Mieli świadomość, że jeśli teraz rozwiążą umowę, to przy najbliższych wyborach będzie im trudno dostać się do parlamentu. Zapewne wzięli też pod uwagę to, co stałoby się z tymi wszystkimi osobami, które są obsadzone we władzach samorządowych czy innych placówkach. - Ta partia obmyśliła świetny chwyt. To majstersztyk marketingu politycznego. Od początku chcieli utrzymać koalicję z Samoobroną, ale niekoniecznie z Andrzejem Lepperem. Teraz do tego doprowadzili. Akurat w momencie, kiedy mijają dwa lata od sprawowania rządów. Potrzebowali czegoś, co zdynamizuje sytuację i przyśpieszy tok wydarzeń. Chcieli pokazać społeczeństwu, że nawet osoby rządzące państwem muszą mieć się na baczności. Na usunięcie Leppera wybrali idealny moment - czyli wakacje. A wiadomo, że jakiekolwiek decyzje będą podejmowane dopiero we wrześniu. Wtedy emocje opadną. - Wątpię. Ani jedni, ani drudzy nie będą chcieli oddać władzy. Wprawdzie politycy partii rządzących mówią o przyśpieszonych wyborach, ale są to tylko hasła. Samoobrona, jak i PiS, zdają sobie sprawę z tego, że nie uzyskaliby takiego poparcia, jak w ubiegłych wyborach. - Drugi powrót już raczej nie jest możliwy. Widać, że między liderami obu partii aż iskrzy od negatywnych uczuć. Przykładem mogą być ich ostatnie wypowiedzi dotyczące dymisji. Lepper mówił, że sam się podał do dymisji, a Kaczyński zapewniał, że to on usunął lidera Samoobrony. Nic już z tego nie będzie.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama