Lepper musi odejść?
ROZMOWA z Piotrem Tymochowiczem, doradcą medialnym, kreatorem wizerunku politycznego
- 17.07.2007 14:16
- Niekoniecznie. Od dawna były już symptomy wskazujące na to, że jest prowadzona operacja kompromitowania Leppera. Jarosław Kaczyński uderzył pierwszy, ale gdyby nie on, Lepper prędzej czy później wyszedłby z koalicji z hasłem \"Nie tylko mnie oszukali. Was również”. Uderzenie w Leppera ma drugie dno: to w jakiejś mierze próba wyciszenia sprawy Blidy. Z zachowania ministra Ziobry można wywnioskować, że jak ognia boi się powołania komisji w tej sprawie. Sprawa Leppera jest więc jasnym sygnałem - uderzamy brutalnie nie tylko w opozycję, ale i w swoich.
- Jeśli tego nie zrobi, jeśli ponownie wejdzie w układ koalicyjny, okaże swoją słabość, a to może go zniszczyć jako polityka. Tymczasem, wbrew pozorom, Lepper nadal może zagospodarować część elektoratu. Tę część, o która walczy Marek Jurek, ludzi o poglądach skrajnie antyliberalnych, a także część elektoratu lewicowego.
- To przerażające, gdy uświadomimy sobie kto ich popiera. Polsce potrzebna jest praca od podstaw z młodym pokoleniem. To trochę jak z Mojżeszem, który przez 40 lat prowadził swój lud drogą którą mógł przebyć w kilka miesięcy. Dlaczego? Aby w drodze wymarło pokolenie obciążone dziedzictwem pamięci. Mam wrażenie, że w Polsce również należałoby izolować młode pokolenie od ludzi starszych, którzy niewiele rozumieją z otaczającej nas rzeczywistości. Potrzebna jest szeroka działalność edukacyjna.
- Tą Wunderwaffe jest oczywiście Radio Maryja. Jestem z konieczności codziennym słuchaczem radia Maryja, bo fascynuje mnie charyzma ojca Tadeusza i mam zamiar poświęcić jej książkę. Mamy tu ciekawą konstrukcje socjotechniczną: konflikt pomiędzy Lechem i ojcem Rydzykiem i przychylnym Radiu Jarosławem.
- Gdyby Watykan chciał się uporać z problemem ojca Rydzyka, uczyniłby to już dawno i w ciągu 5 minut. Skoro tego nie uczynił, a jedynie powołał komisję czuwająca nad radiem, to oznacza że prowadzona jest gra pozorów. Z drugiej strony, najbardziej tajemniczą aferą IV RP jest nie sprawa Rywina, ale sprawa pieniędzy na Stocznię Gdańską. Jeśli przez tyle lat żaden sąd jej nie rozwikłał, Jarosław Kaczyński też się tym nie zajmie. A sprawa \"czarownicy” będzie rozciągana w czasie poprzez długotrwałe sprawdzanie autentyczności nagrań. Jarosław Kaczyński nie może sobie pozwolić na porzucenie elektoratu Radia Maryja, będzie musiał trwać przy Rydzyku. Lech zdaje sobie z tego sprawę, więc odgrywa rolę zranionej sarny.
Reklama
Komentarze