Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Policjanci powiedzieli STOP

Mało brakowało, a młodzi zawodnicy Autonomicznej Sekcji Piłki Nożnej Hetmana pojechaliby na obóz szkoleniowy niesprawnym autokarem
Wyjazd opóźnił się o godzinę, ale ani zawodnicy, ani ich rodzice nie mieli o to pretensji do organizatorów. Dobrze, że autokary zostały skontrolowane przed wyjazdem, a jeden z nich, po wykryciu usterek zamieniony na sprawny. 80 młodych piłkarzy z grupą trenerów bezpiecznie dotarło do Kolbuszowej. Rodzice młodych piłkarzy zorientowali się, że coś jest nie tak już w momencie, kiedy dwa autobusy zaparkowały przed Ośrodkiem Sportu i Rekreacji. - Z tego, który okazał się później uszkodzony, wyciekał olej. W ciągu niespełna godziny na asfalcie powstała sporych rozmiarów plama - relacjonuje ojciec 12-latka, który wczoraj z grupą swoich kolegów i trenerów z ASPN Hetman wyjechał na obóz do Kolbuszowej. - Na dodatek zbity był tylny kierunkowskaz. Niby nic wielkiego, ale przecież w trasie, nawet z powodu takiego drobiazgu może dojść do wypadku. Policyjna kontrola została przeprowadzona na prośbę organizatorów wyjazdu. - Skontaktowaliśmy się w tej sprawie z policją już dzień wcześniej - opowiada Wojciech Rycak, działacz Hetmana. - Bezpieczeństwo naszych wychowanków jest naprawdę najważniejsze. Dlatego przy wszelkich wyjazdach dbamy, by autokary wożące zawodników były sprawne. - I bardzo dobrze - kwituje Stanisław Klecha, ojciec 11-letniego trampkarza. - Wiadomo przecież, że stan niektórych autokarów jest naprawdę tragiczny. Lista usterek stwierdzonych podczas wczorajszej kontroli jest dość długa. - Popękana przednia szyba, brak legalizacji gaśnicy, wadliwe oświetlenie pojazdu - wylicza podinspektor Andrzej Szewczuk z sekcji ruchu drogowego Komendy Miejskiej Policji. - Kierowca nie był w stanie usunąć usterek na miejscu, więc pojazd nie został dopuszczony do dalszej jazdy. - To drobne usterki, które nie mają większego wpływu na bezpieczeństwo. Przecież hamulce i cała reszta były bez zarzutu - mówi Zenon Markowski, właściciel firmy przewozowej, która podstawiła autokary na wczorajszy wyjazd. Twierdzi, że dotąd nigdy nic podobnego się w jego firmie nie wydarzyło. Mimo to, organizatorzy skorzystali z usług konkurencji. Piłkarze przepakowali swoje bagaże do sprawnego pojazdu i ruszyli w drogę z zaledwie godzinnym opóźnieniem. - Mogłabym czekać jeszcze dłużej. Teraz mam pewność, że dziecko dojedzie na miejsce całe i zdrowe - zapewnia jedna z matek. Tymczasem policjanci przypominają, że każdego dnia są przygotowani do przeprowadzania kolejnych kontroli. Wystarczy zatelefonować na numer 997 lub alarmowy 112.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama