Nasi sprawiedliwi
Nie mamy żadnej drużyny piłkarskiej w ekstraklasie. Ale od tego sezonu w pierwszej lidze sędziuje aż trzech naszych arbitrów.
- 06.08.2007 18:54
Z ośmiu meczów ostatniej kolejki prowadzili dwa, w tym ligowy klasyk Górnik-Legia.
W niedzielne popołudnie na stadionie w Zabrzu zasiadło 17 tys. ludzi. Na boisku dwie legendy polskiej piłki: miejscowy Górnik i Legia Warszawa. A na środku jeden z najmłodszych sędziów w ekstraklasie - 31-letni Paweł Gil z Lublina.
- Wyznaczenie do prowadzenia tak ważnego meczu musi o czymś świadczyć - podkreśla Marian Rapa, prezes Lubelskiego Związku Piłki Nożnej, w przeszłości także sędzia pierwszoligowy. - Po 22 latach, kiedy oprócz mnie mecze w I lidze prowadzili także Kazimierz Orłowski i Jerzy Wrona, Lublin znowu stał się sędziowską potęgą.
Od tego sezonu wśród dwudziestu arbitrów, którzy sędziują w najwyższej klasie rozgrywkowej, jest aż trzech lubelskich: oprócz wspomnianego Gila, także Jacek Walczyński i Tomasz Mikulski.
Ten ostatni (w pierwszej lidze od 1993 roku), zdaniem śledczych badających korupcję w polskiej piłce, jako jeden z niewielu polskich sędziów prowadzących najważniejsze mecze, nie uczestniczył w łapówkarskiej aferze. - Działacze nawet do niego nie przychodzili z ofertami. Wszyscy wiedzieli, że jest nieprzekupny - wyjaśnia Michał Tomczak, przewodniczący Wydziału Dyscypliny PZPN.
- Kilkanaście lat temu przyjąłem twarde zasady i cały czas się ich trzymam - odpowiada Mikulski, na co dzień lekarz internista i kardiolog w jednym z lubelskich szpitali. - Do działaczy trzeba mieć duży dystans.
Dwa lata temu do sędziów pierwszoligowych dołączył Gil, ekonomista z Lublina A przed tym sezonem awansował także Walczyński, na co dzień pracujący w jednym z lubelskich banków. - Cieszymy się, że nasze nazwiska nie są łączone z korupcją - mówi Gil. - A jedynie z tym, co robimy na boisku.
- Tomek Mikulski już jest arbitrem uznanym w całej Europie. A przed Gilem i Walczyńskim wielka przyszłość - przekonuje prezes Rapa. - Są młodzi, dobrze wykształceni, znają języki obce, a przede wszystkim znakomicie sędziują. Daleko zajdą.
Liga Mistrzów? Mistrzostwa Świata? - Bardzo bym chciał - przyznaje Paweł Gil. - Kariera międzynarodowa to przecież marzenie każdego sędziego.
Reklama
Komentarze