Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama

Bez protestów przed pokazem spektaklu "Golgota Picnic" w Lublinie (wideo)

Kontrowersyjny spektakl "Golgota Picnic przyciągnął około 100 osób do prywatnego klubu, który pokazał filmowy zapis przedstawienia. Przed lokalem nie protestował nikt, choć wcześniej po protestach narodowców i kurii swój pokaz odwołało miejskie Centrum Kultury
Bez protestów przed pokazem spektaklu "Golgota Picnic" w Lublinie (wideo)
- Będziemy robić wszystko, by każdy w tym miejscu czuł się bezpiecznie - zapowiadał Janusz Wójtowicz, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji. I rzeczywiście, w pobliżu klubu Dom Kultury krążyły patrole, a na równoległej ul. Zielonej stał szpaler radiowozów. Ale nie było żadnych zamieszek, ani jedna osoba nie wznosiła okrzyków, nie było transparentów.

Na pokaz sztuki ostro potępianej przez część duchowieństwa i narodowców przyszło ok. 100 osób. - Chcę mieć swoją opinię na ten temat - mówi Natalia Wlizło, która przyszła do klubu na projekcję. O burzy wokół spektaklu mówi krótko. - To typowe dla Polaków zamieszanie wokół rzeczy kontrowersyjnych lub mogących budzić kontrowersje. A spektakl trzeba najpierw obejrzeć, a potem dopiero oceniać.

Pokazu w Lublinie pewnie by nie było, gdyby spektakl nie spadł z programu poznańskiego festiwalu Malta. Tam policja obawiała się demonstracji nawet 30 tys. przeciwników i poinformowała dyrekcję festiwalu, że nie daje gwarancji bezpieczeństwa. Decyzja odbiła się szerokim echem, a placówki kultury w wielu miastach spontanicznie podchwyciły pomysł, by pokazać u siebie filmowy zapis przedstawienia.

Projekcja miała się odbyć też w lubelskim Centrum Kultury, ale jego dyrekcja odwołała go powołując się m.in. na "bezprecedensowy apel Kurii Lubelskiej” oraz "ostrzeżenia formułowane przez Wydział Bezpieczeństwa Mieszkańców i Zarządzania Kryzysowego [Urzędu Miasta]”.

Dyrektora wydziału pytaliśmy o tę sprawę już w czwartek rano, kilkanaście godzin po tym, jak dyrekcja CK odwołała wydarzenie. Chcieliśmy wiedzieć, jakie ostrzeżenia formułował. - Ja ich nie ostrzegałem - odpowiedział Jerzy Ostrowski. Później zamienił kilka słów z rzeczniczką prezydenta i odpowiedział jeszcze raz. - Nie ostrzegałem CK, tylko informowałem panią rzecznik, jakie mogą z tego wyniknąć problemy - mówił w czwartek.

W piątek, pytaliśmy go, jak licznej demonstracji spodziewano się w razie projekcji w CK. - Mowa była o liczbie od 200 do 500 osób - mówi Ostrowski. Tymczasem te same osoby, które zapowiadały protest przed CK, zgłosiły też na najbliższy wtorek demonstrację przed Ratuszem w sprawie odwołania dyrektorów Centrum Kultury. Tu mowa tylko o… 60 osobach.

W piątek grupa artystów i pracowników CK* wystosowała do prezydenta list otwarty. Proszą w nim o "wyjaśnienie roli” prezydenta i wydziału w decyzji dyrekcji. Piszą m.in., że urząd zamiast chronić prawa obywateli do wolności słowa "zachował się jak cenzor sugerując odwołanie wydarzenia”.

W swej odpowiedzi prezydent pisze, że nie wpływał na decyzję dyrektora CK o odwołaniu pokazu, urzędnicy od bezpieczeństwa określali ryzyko monitorując "możliwość wystąpienia zagrożeń” i że bezpieczeństwo imprezy powinien zapewnić nie prezydent, ale organizator.

*List podpisali: Katarzyna Hołda, Katarzyna Tadeusz, Izabela Śliwa, Monika Stolat, Szymon Pietrasiewicz, Małgorzata Kobus, Anna Krawczyk, Robert Kuśmirowski, Anna Kalita, Kamil Filipowski, Rafał Sadownik, Irmina Antoszczuk, Paweł Laufer, Zofia Jakubowska.

Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama