Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Pośpieszny się nie spieszył

Aż 7,5 godziny jechał pospieszny pociąg z Warszawy do Lublina. Ktoś ukradł trakcję i kolejarze skierowali pociąg objazdem przez Siedlce.
Kolej nie uprzedziła pasażerów, nie załatwiła im komunikacji zastępczej. - W czwartek wieczorem wracałem z Warszawy na weekend. O 21.15 wsiadłem do pociągu na Dworcu Centralnym - opowiada Michał Siegieda, mieszkający w Lublinie dziennikarz Telewizji Puls. Już na stacji Warszawa Wschodnia skład zatrzymał się na 35 minut. - Słyszałem, jak konduktorka mówiła komuś, że są problemy z trakcją i że nie wie, o co chodzi. Pociąg w końcu ruszył, ale jechał bardzo wolno. Dopiero, gdy konduktorka przyszła sprawdzić bilety powiedziała, że mamy objazd przez Siedlce, Łuków i Dęblin. Gdybym wiedział o tym wcześniej, to bym do pociągu nie wsiadł - mówi Siegieda. A miał być minutę przed północą. Z Siegiedą podróżował w przedziale mężczyzna, który wracał z USA do Jasła. Nie zdążył na przesiadkę. Pasażerów nikt nie zawiadomił o objeździe, zanim pociąg zboczył z trasy. - Drużyna konduktorska powinna poinformować o tym podróżnych - przyznaje Lech Ogórkiewicz, dyrektor Lubelskiego Zakładu Przewozów Regionalnych. - Ale konduktorka nie jest przecież w stanie biegać po peronach i krzyczeć. Od tego jest megafonistka. - Na Centralnym nic nie mówili przez megafony o objeździe, a na Wschodnim nic bym nie usłyszał, bo miałem zamknięte okna - dziwi się Siegieda. - To pytanie do Łódzkiego Zakładu Przewozów Regionalnych, bo to było na ich terenie - mówi Ogórkiewicz. - Nie wiem, czy były podjęte takie próby - stwierdza Andrzej Frankowski z Łódzkiego Zakładu Przewozów Regionalnych. Po odpowiedź musimy dzwonić aż do centrali spółki PKP Przewozy Regionalne. - Objazd był najlepszym rozwiązaniem - zarzeka się Piotr Olszewski z centrali PKP PR. - Pociąg miał wagony do Lublina, Rzeszowa i Kijowa. Trzeba by ściągać kilka autobusów. Cała operacja trwałaby kilka godzin. Podobnie, jak podstawienie lokomotywy spalinowej. - Najzabawniejsze jest to, że na Centralnym razem z biletem dostałem ulotkę, w której kolej zachęcała mnie do skorzystania ze swych usług przed świętami - mówi Siegieda. - Po tym wszystkim nie zamierzam już korzystać z kolei. Zwłaszcza na Boże Narodzenie, bo pewnie dojechałbym na Wielkanoc. • Pospieszny Lublin-Gdynia: 7 godz. 39 minut • Pospieszny Szczecin-Wrocław: 5 godz. 7 minut • Z Białegostoku do Opola z przesiadką w Warszawie: 7 godz. 38 minut • Pospieszny Lublin-Poznań: 7 godz. 10 minut.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama