Podejrzane jaja na proszek
Trzy pytania do Irminy Nikiel z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie
- 20.12.2007 10:10
- Podejrzanych o skażenie. Do tej pory nie wykryliśmy, aby na nasz teren takie jaja trafiły. Kontrole jednak trwają i będą trwały. Robimy je profilaktycznie. Rozmawiamy ze sprzedawcami, hurtownikami. Mówimy im o seriach jaj z woj. mazowieckiego pochodzących z ognisk ptasiej grypy. Mówimy co robić, gdyby ktoś na takie jaja trafił. Choć nie wydaje się, by do tego doszło. Na liście dystrybucyjnej nie ma odbiorców z naszego regionu. Jednak dmuchamy na zimne, ponieważ mogło coś trafić innymi drogami, poza listą dystrybucyjną. Na zasadzie ktoś kupił od kogoś i odsprzedał komuś z naszego regionu.
- Jeżeli jaja pochodziłyby z wykrytego na Mazowszu ogniska ptasiej grypy i pojawiłyby się na innym terenie, gdzie powstałoby kolejne ognisko chorobowe, trzeba je zniszczyć. Jaja podejrzane o skażenie bez współistnienia choroby na danym terenie wystarczyłoby zdezynfekować. A potem poddać sproszkowaniu.
- Robi się to w tak wysokiej temperaturze, że wirus ptasiej grypy ginie. Proszek jajeczny jest wykorzystywany do produkcji ciast, lodów.
Reklama
Komentarze