Do interwencji doszło w poniedziałek, w samo południe. Do komisariatu w Bełżycach zadzwonił dyspozytor pogotowia. Poinformował, że na numer alarmowy zadzwoniła 12-latka twierdząc, że jej mama straciła przed domem przytomność i nie może oddychać. Kobieta miała leczyć się na padaczkę.
W tym czasie najbliższa karetka pogotowia była w Lublinie. Liczyła się każda minuta, więc dyspozytor poprosił o pomoc policjantów. Do domu dziewczynki od razu wysłano patrol. Mundurowi zastali nam miejscu 12-latkę, która zaprowadziła ich do swojej mamy.
- Kobieta siedziała na krześle ogrodowym, była nieprzytomna, miała drgawki oraz duże problemy z oddychaniem - mówi Kamil Gołębiowski, z zespołu prasowego KWP w Lublinie. - Policjanci natychmiast udzielili jej pomocy. Udrożnili drogi oddechowe i ułożyli kobietę w bezpiecznej pozycji.
Policjanci ustabilizowali stan zdrowia nieprzytomnej kobiety, która po kilku minutach zaczęła odzyskiwać świadomość. Po chwili na miejsce przyjechała karetka pogotowia. 36-latka została zabrana do szpitala. Jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Policjanci zaopiekowali się jej 12-letnią córką i przekazali ją pod opiekę babci.
Córka wezwała pomoc. Policjanci uratowali jej mamę
Dwaj policjanci Bełżyc, sierż. szt. Krzysztof Jęczeń i sierż. szt. Wojciech Sito uratowali 36-letnią kobietę. Mieszkanka Bełżyc straciła przytomność przed własnym domem. Jej 12-letnia córka wezwała pomoc.
- 09.07.2014 13:30

Reklama













Komentarze