Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Trefna odżywka?

Nawet dwa lata zawieszenia grożą Maksymilianowi Witkowi. Zapaśnik Górnika Łęczna przyłapany został na dopingu.
- Dla nas sprawa jest ewidentna - przyznaje Andrzej Głaz, szef wyszkolenia Polskiego Związku Zapaśniczego. - Najprawdopodobniej wziąłem nie tę odżywkę, co trzeba - tłumaczy zawodnik, który wczoraj złożył stosowne wyjaśnienia i odwołanie. Do rutynowej kontroli antydopingowej doszło w grudniu, podczas zgrupowania kadry narodowej. Kontroli poddani zostali praktycznie wszyscy zawodnicy, w tym zapaśnik Górnika, którego próbka - jako jedynemu - dała wynik pozytywny. Zgodnie z procedurami, Witek został jeszcze raz skontrolowany. - Próbka B również dała rezultat pozytywny - informuje Andrzej Głaz, szef wydziału szkolenia PZZ. - Zawodnik stosował więc niedozwolony środek i co do tego nie może być już żadnej wątpliwości. Decyzja o tym, jakie poniesie sankcje, zapadnie 12 lutego, gdy zbierze się zarząd związku - dodaje Andrzej Głaz. Jak udało się nam dowiedzieć, \"Maks” może zostać zawieszony nawet na 2 lata, a to oznacza, że o wyjeździe na igrzyska olimpijskie w Pekinie może już zapomnieć. Jednak zawodnik nie chce pogodzić się z takim losem. - Złożyłem odwołanie do PZZ oraz FILA i teraz pozostaje mi już tylko cierpliwie czekać - mówi Maksymilian Witek, który jednocześnie wypiera się świadomego stosowania środków dopingujących. Dlaczego w takim razie wykryto je w jego organizmie? - Najprawdopodobniej wziąłem nie tę odżywkę, co powinienem. Kupiłem ją w Niemczech. Od kilku lat biorę taką samą, dlatego wynikami kontroli jestem sam zaskoczony. Musiała to być jakaś trefna partia. Mam więc nauczkę, bo trzeba uważać na to, co się bierze - dodał zapaśnik, który od kilku lat znajdował się w ścisłej krajowej czołówce cięższych kategorii wagowych. Wstrzemięźliwy w komentowaniu całej sprawy jest prezes Górnika Łęczna Marek Szczęsny. - Nie dzielmy jeszcze skóry na niedźwiedziu. Poczekajmy na decyzje związku i wyjaśnienia Maksymiliana Witka - mówi sternik klubu, który jednak nie ukrywa, że jest zszokowany już samym faktem, iż zawodnik jest podejrzewany o stosowanie dopingu. - Tym bardziej że był to nasz pewniak w kadrze. Zaskoczenie jest ogromne - kończy Marek Szczęsny. Maksymilian Witek nie jest jedynym sportowcem z Lubelszczyzny, na którego ostatnio padło podejrzenie stosowania dopingu. Pod koniec ubiegłego roku głośno było o Karolinie Michalczuk. Jednak bokserce Paco Lublin niczego nie udowodniono, bo... pomylone zostały próbki testów. Mimo to zawodniczka została zawieszona i nie pojechała na mistrzostwa Unii Europejskiej. – Michalczuk niedawno gościła w centrali i ustalała terminarz swoich startów. Ponieważ w dalszym ciągu nie wiemy, czy faktycznie stosowała doping, została przywrócona do kadry i jest jej podstawową zawodniczką – poinformował Adam Kusior, prezes Polskiego Związku Bokserskiego. (map)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama