Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Jak (i czy warto) zostać celnikiem

Jeszcze w tym miesiącu Izba Celna w Białej Podlaskiej ma otrzymać 35 nowych etatów. To oznacza, że ogłoszony zostanie nabór do pracy.
W ostatnich paru tygodniach protestu celnicy przedstawili się jako ciężko pracujący i źle opłacani funkcjonariusze służby państwowej. Jakby na przekór temu do Izby Celnej w Białej Podlaskiej wciąż zgłaszają się młodzi ludzie zainteresowani pracą w służbie celnej. I celnicy, i ci co dopiero chcą nimi zostać, wierzą, że przyparty do muru rząd zapewni tej grupie zawodowej godziwe wynagrodzenie i zrówna ją w prawach z innymi służbami mundurowymi. Podania o przyjęcie do pracy w służbie celnej można składać jedynie wówczas, kiedy zostaje ogłoszony nabór - mówi Marcin Czajka z Wydziału Organizacyjno-Prawnego Izby Celnej w Białej Podlaskiej. - Informacji na ten temat należy szukać na naszej stronie internetowej www.bialapodlaska.uc.gov.pl bądź w prasie lokalnej. Podczas ostatniego naboru spośród około 200 kandydatów przyjęto do pracy 43. Oznacza to, że o jeden etat ubiegało się pięć osób. Tymczasem jeszcze nie tak dawno temu na pracę mógł liczyć jeden spośród kilkunastu kandydatów. - Przyznaję, że zainteresowanie pracą w służbie celnej z roku na rok malało - mówi Czajka. - Mało tego, w ubiegłym roku z jednostek organizacyjnych podległych Izbie Celnej odeszło około 90 mniej lub bardziej doświadczonych funkcjonariuszy, w tym około 50 bez podania przyczyny. W całym kraju takich zwolnień było około tysiąca. Szczególnie wymagająca dużego wysiłku i odpowiedzialności służba na przejściach granicznych przestaje być konkurencyjna wobec pracy w innych branżach. Nowo przyjęty do służby przygotowawczej funkcjonariusz dostaje na rękę 1,2 tys. zł. Przez trzy lata, zanim nie zda egzaminów potwierdzających jego praktyczną przydatność do służby i nie zostanie zaliczony do służby stałej, nie może liczyć na podwyżkę. Dopiero po upływie tego czasu podnosi mu się wynagrodzenie o... 50 zł (choć to nie jest obligatoryjne!). Im strajkować nie pozwolono. I co z tego? Celnikom nie wolno strajkować. Niemniej jednak i tak udało im się sparaliżować najważniejsze drogowe i kolejowe przejścia graniczne na wschodzie. Jeden przez drugiego brali zwolnienia lekarskie, brali urlopy na żądanie, odbierali wolne za przepracowane nadgodziny. W końcu udało im się na siebie zwrócić uwagę i uzyskać rządowe ustępstwa. Na początek obiecano im 500-złotowe podwyżki i takie znowelizowanie Ustawy o służbie celnej, aby zapewniała im ochronę prawną w przypadkach podejrzenia o korupcję. Według reprezentujących celników związkowców, to za mało. - Walczymy także o zrównanie nas z innymi służbami mundurowymi i podwyżki nie o 500, ale o 1,5 tys. zł - mówi Barbara Smolińska, przewodnicząca Zrzeszenia Związków Zawodowych Służby Celnej. Chodzi nam także o gwarancje naprawienia krzywd wyrządzonych naszym kolegom, którzy zostali oskarżeni o korupcję, usunięci z pracy, a następnie oczyszczeni z zarzutów. Pierwszym sukcesem protestujących było przyznanie im racji - że na granicznych przejściach pracuje ich za mało. Obiecano nowe etaty. Jeszcze w tym miesiącu Izba Celna w Białej Podlaskiej ma nadzieję otrzymać 35 nowych etatów. Oznacza to, że tylko patrzeć naboru.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama