Reklama
Zagrałem w trybie awaryjnym
Rozmowa z Mirosławem Kosowskim, drugim trenerem piłkarzy Motoru
- 04.02.2008 09:54
• Po powrocie ze zgrupowania okazało się, że wystąpił pan w dwóch meczach kontrolnych, przeciwko Groclinowi i Kotwicy Kołobrzeg. Czy trener Ryszard Kuźma sprawdzał drugiego trenera na pozycji... środkowego pomocnika?
- Trochę ruchu dla zdrowia nie zaszkodzi. Nawet było przyjemnie zmierzyć się w Grodzisku z pierwszoligowcami. A tak poważnie, nie grałem zbyt długo. Moje wejścia na boisko wymusiły urazy niektórych piłkarzy. W trybie awaryjnym uzupełniłem skład.
- Urazy są wynikiem twardej walki. W konfrontacji z zespołami ekstraklasy - Groclinem i Lechem, każdy chciał pokazać się z jak najlepszej strony. Nikt nie oszczędzał nóg. Z kolei Kiciński naciągnął mięsień, ponieważ miał dłuższą przerwę w grze.
• Motor nie ma zbyt szerokiej kadry, co wiosną może być problemem. W rundzie rewanżowej rywalizacja jest bardziej zacięta i trzeba liczyć się z większą liczbą żółtych kartek. Łatwiej też o kontuzje.
- Dlatego do naszego zespołu muszą jeszcze dołączyć zawodnicy. Robimy wszystko, aby poszerzyć kadrę. Wolelibyśmy uniknąć sytuacji z jesieni, kiedy w jednym z meczów na ławce rezerwowych mieliśmy tylko jednego sprawnego piłkarza.
- Na pewno nie stać nas na każdego piłkarza. Mamy kontakt z zawodnikami doświadczonymi i ogranymi, ale na razie sprawdzamy młodych, którzy chcą się pokazać na drugoligowych boiskach.
- Niestety, nie wszystko zależy od nas. Czasu nie cofniemy i teraz trzeba zrobić wszystko, aby po dojściu nowych piłkarzy zespół funkcjonował bez zakłóceń. Długa przerwa zimowa jest okazją do przygotowania i odpowiedniego zgrania drużyny.
Reklama













Komentarze