Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Zagrałem w trybie awaryjnym

Rozmowa z Mirosławem Kosowskim, drugim trenerem piłkarzy Motoru
Po powrocie ze zgrupowania okazało się, że wystąpił pan w dwóch meczach kontrolnych, przeciwko Groclinowi i Kotwicy Kołobrzeg. Czy trener Ryszard Kuźma sprawdzał drugiego trenera na pozycji... środkowego pomocnika? - Trochę ruchu dla zdrowia nie zaszkodzi. Nawet było przyjemnie zmierzyć się w Grodzisku z pierwszoligowcami. A tak poważnie, nie grałem zbyt długo. Moje wejścia na boisko wymusiły urazy niektórych piłkarzy. W trybie awaryjnym uzupełniłem skład. - Urazy są wynikiem twardej walki. W konfrontacji z zespołami ekstraklasy - Groclinem i Lechem, każdy chciał pokazać się z jak najlepszej strony. Nikt nie oszczędzał nóg. Z kolei Kiciński naciągnął mięsień, ponieważ miał dłuższą przerwę w grze. • Motor nie ma zbyt szerokiej kadry, co wiosną może być problemem. W rundzie rewanżowej rywalizacja jest bardziej zacięta i trzeba liczyć się z większą liczbą żółtych kartek. Łatwiej też o kontuzje. - Dlatego do naszego zespołu muszą jeszcze dołączyć zawodnicy. Robimy wszystko, aby poszerzyć kadrę. Wolelibyśmy uniknąć sytuacji z jesieni, kiedy w jednym z meczów na ławce rezerwowych mieliśmy tylko jednego sprawnego piłkarza. - Na pewno nie stać nas na każdego piłkarza. Mamy kontakt z zawodnikami doświadczonymi i ogranymi, ale na razie sprawdzamy młodych, którzy chcą się pokazać na drugoligowych boiskach. - Niestety, nie wszystko zależy od nas. Czasu nie cofniemy i teraz trzeba zrobić wszystko, aby po dojściu nowych piłkarzy zespół funkcjonował bez zakłóceń. Długa przerwa zimowa jest okazją do przygotowania i odpowiedniego zgrania drużyny.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama