Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Olimpiada moim marzeniem

Rozmowa z Magdaleną Chemicz, bramkarką SPR Safo Lublin i reprezentacji Polski, triumfatorką naszego Plebiscytu
- Jestem szczęśliwa, ale i trochę zaskoczona. Nie spodziewałam się, że akurat ja wygram. W ubiegłym roku byłam w gronie nominowanych, jednak nie udało się. Ten sukces dedykuje mojemu synowi, który jest moim najwierniejszym i... najsurowszym kibicem. Doskonale zna się na piłce ręcznej i często wytyka mi błędy. Przyjmuję to jednak dzielnie (śmiech). - Ale taki jest sport. Olbrzymi wpływ na końcowe rezultaty mają kibice. Czasami ciężko jest się nastawić. Ja jednak zawsze staram się nie obiecywać sobie za wiele. Dlatego wygrana w Plebiscycie cieszy jeszcze bardziej. Nie uprawiam przecież sportu indywidualnego. W moim przypadku na wynik pracuje cały zespół i to zwycięstwo to również ich zasługa. - Każde zwycięstwo było istotne. Mnie najbardziej cieszą wyniki osiągane w SPR Safo. W klubie, któremu oddaję całe serce. Ważna również jest reprezentacja, z którą udanie zaprezentowałyśmy się w mistrzostwach, a teraz mamy ogromną szansę awansu do Igrzysk Olimpijskich. - Najbardziej bolały te odniesione w meczach, w których rywal był w naszym zasięgu. Niestety, zdarzały się takie. Natomiast reprezentacja jest zupełnie odrębną sprawą. W ubiegłym roku prezentowałyśmy się już lepiej. Wreszcie nie odbiegamy od czołówki. - Super! Jest to dowód na to, że piłka ręczna jest ciągle popularna. Poza tym potwierdza się opinia, że jesteśmy sportową wizytówką Lublina zarówno w kraju, jak i na arenie międzynarodowej. Przecież najwięcej kadrowiczek wywodzi się z SPR Safo. - Tylko tym, że z Dorotą znalazłyśmy się... tak wysoko. Przecież sporty indywidualne mają swoje prawa. Tam zawodnik, jak zdobywa medal, to jest to wyłącznie jego zasługa i zdecydowanie łatwiej jest go dostrzec i wyróżnić. - Na pewno nie gorsze jak w ubiegłym roku. Nie wyobrażam sobie, abyśmy nie zdobyły kolejnego mistrzostwa. Mamy również szanse awansu do dalszej fazy Pucharu EHF. Będzie to ciężki sezon. Przecież już na początki na brak wjazdów nie możemy narzekać. Dojdą przecież mecze reprezentacji, tak więc zostawię dużo zdrowia, ale będę miała prawo być zmęczona. Natężenie meczów już daje się nam we znaki. Nie zgodzę się jednak z opinią, że SPR Safo jest w kryzysie. Nie mamy żadnych problemów! - Mamy ogromną szansę i musimy ją wykorzystać. Bardzo bym chciała pojechać do Pekinu. To jest moje marzenie. Gdybym zagrała na IO, to najprawdopodobniej po nich zakończyłabym karierę reprezentacyjną. Nie oszukujmy się, ale przychodzi czas na młode zawodniczki.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama