W perspektywie rewanżu, który w najbliższą niedzielę o godz. 18.40 rozegrany zostanie na lubelskim Globusie, jest to korzystny rezultat dla mistrzyń Polski. - Szanse awansu oceniam pół na pół. Żadna z drużyn nie ma przewagi bramkowej, więc rywalizację rozpoczynamy praktycznie od początku - mówi Monika Marzec, kołowa SPR Safo.
• Jednak gdyby mecz trwał krócej, to przegrałybyście nawet pięcioma bramkami i w efekcie szanse awansu znacznie by zmalały.
- Był moment, kiedy rywalki odskoczyły, ponieważ grałyśmy nieskutecznie w ataku. W końcówce jednak, gdy zmieniłyśmy system obrony na bardziej agresywny, efekty pojawiły się szybko. Wymagało to z naszej strony dobrej gry w starciach \"jeden na jeden”. Wbrew pozorom, mogłyśmy z Francji wracać z tarczą. Szkoda, że się nie udało wygrać, ale swoją cegiełkę do tego dołożyli sędziowie, którzy nie prezentowali wysokiej formy.
- Szczerze mówiąc, to niczym. Dokładnie przeanalizowałyśmy ich wcześniejsze spotkania, znałyśmy słabe i mocne punkty. Może na kasetach wydawały się nieco wolniejsze, ale w sumie tworzą dobrą drużynę. Potrafią walczyć i na pewno na rewanż przyjadą nastawione bojowo
- Przede wszystkim atak i kontratak. Te elementy zaważyły na tym, że w Mios Biganos nie udało się wygrać.
• Kiedy grałyście we Francji, w kraju toczyła się kolejna seria spotkań ekstraklasy. I niestety dystans nad SPR Safo powiększył AZS AWFiS Gdańsk. Czy wierzycie jeszcze w to, że przed play-off uda się dogonić akademiczki?
- Ciężko powiedzieć, jednak, jak pokazuje historia, w naszej lidze wszystko jest możliwe. Ale osobiście wątpię, aby gdańszczanki zgubiły gdzieś punkty. Mimo to zapewniam, że będziemy walczyły do samego końca. A nawet jeśli nie udałoby się dogonić rywalek, to i tak zachowywałabym spokój. O końcowej klasyfikacji w lidze decyduje dopiero play off.
Szanse pół na pół
W pierwszym meczu 1/8 finału rozgrywek Pucharu EHF szczypiornistki SPR Safo zremisowały na wyjeździe z U.S. Mios Biganos.
- 11.02.2008 18:28
Reklama













Komentarze