Regulaminowe uchybienia czy złośliwość?
Sześciu uczestników kursu sędziowskiego zorganizowanego przez Lubelski Okręgowy Związek Bokserski nie może
- 19.02.2008 20:09
doczekać się wydania licencji. Powód? Centrala związku kwestionuje ważność przeprowadzonych szkoleń, wytykając regulaminowe uchybienia.
Kurs odbył się jeszcze w ubiegłym roku. Jego uczestnicy spotkali się w Lublinie, gdzie przeprowadzono część teoretyczną i praktyczną, natomiast w Zamościu podczas IX Międzynarodowego Memoriału Jerzego Suchodoła zdawali egzamin.
Zdali wszyscy. PZB zarzuca jednak organizatorom kursu pewne uchybienia.
- Regulamin mówi wyraźnie, że przewodniczącym komisji musi być przedstawiciel wydziału sędziowskiego PZB. A takiego nie było - informuje Marek Podsiadło, wiceprezes PZB, a zarazem szef wydziału sędziów. Z zarzutami nie zgadzają się w Lublinie. - Informowaliśmy związek, że będziemy organizowali taki kurs, prosząc, aby pojawił się na nim ich przedstawiciel. Ale jak przyszło co do czego, to nikt się nie zjawił. Sięgnęliśmy, więc sami po Zbigniewa Śmigla z Rzeszowa, który został przewodniczącym komisji - relacjonuje Waldemar Porządny, prezes lubelskiego związku. - Pan Śmigiel ma \"papiery” instruktora i może prowadzić wyłącznie zajęcia, a nie przewodniczyć komisji - ripostuje prezes Podsiadło.
Jednym z uczestników kursu, który każdego kosztował blisko 600 zł, był Marek Cieślak, obecnie szkoleniowiec pięściarzy puławskiego Skorpiona. I co ciekawe, nie ma on pretensji do organizatorów szkolenia. - Na egzaminie byli ludzie zupełnie mi nieznani, ale nie w mojej gestii było pytać, czy są przedstawicielami PZB. A egzamin odbył się faktycznie i nie była to żadna prowizorka - podkreśla Marek Cieślak.
Działacze LOZB starają się cały czas odwoływać od decyzji centrali. - Non stop narzeka się na brak sędziów, a jak ktoś zrobi kursy, to okazują się nieważne. Ciekawe czy teraz PZB zwróci nam koszty, jakie ponieśliśmy - pyta sternik lubelskiego związku. Trudno jednak liczyć, aby tak się stało, tym bardziej że w Warszawie widzą już wyjście z tej sytuacji.
- Tu nie ma żadnej filozofii. Trzeba jeszcze raz przeprowadzić kurs i zgłosić nam imprezę, na której odbędzie się egzamin. Wszystko musi jednak odbyć się zgodnie z obowiązującym regulaminem. Zależy mi na tym, aby było jak najmniej narzekania na sędziów. Poza tym, muszą to być ludzie z predyspozycjami, których wybiorą fachowcy - mówi przewodniczący wydziału sędziowskiego PZB i podkreśla, że podtrzymanie decyzji o unieważnieniu kursu nie wynika ze złośliwości. - Ja odnoszę trochę inne wrażenie - dodaje Waldemar Porządny.
Reklama













Komentarze