Od lania do lania
Mizernie przedstawiają się wyniki sparingów Łady Biłgoraj. Za mocna dla \"biało-niebieskich” okazała się między innymi Wilga Garwolin,
- 24.02.2008 17:10
teraz ostre strzelanie na koszt trzecioligowca urządzili sobie zawodnicy Stali Poniatowa.
Trener Marek Sadowski nie robi tragedii z wyników gier kontrolnych, ale wśród kibiców forma Łady budzi niemałe zaniepokojenie. - Rzeczywiście leją nas ordynarnie, ale to tylko sparingi. Mam nadzieję, że w poważnych meczach będzie nam szło - mówi kierownik drużyny Andrzej Miś.
W piątkowym sprawdzianie z czwartoligową Stalą, występująca przecież w wyższej klasie rozgrywkowej ekipa, zaprezentowała się słabo, szczególnie w obronie. - Świeciliśmy dziurami i popełnialiśmy błędy. Gdyby był Patryk Grzegorczyk, może wtedy byłoby lepiej - potakuje Miś.
Cztery stracone bramki musiał odważnie przyjąć na własną pierś szukający angażu w Ładzie bramkarz Piotr Sasim. Golkiper Olendra nie mógł liczyć na wsparcie kolegów. Dwukrotnie sięgał do bramki po stałych fragmentach gry. - Ale to nie jest główny powód, dla którego Piotrek nie zostanie u nas. Zdaje się, że jest zbyt drogi dla Łady - wyjaśnia trener Marek Sadowski. Poszukiwania konkurenta, lub zastępcy, dla Nikołaja Fokina mają odtąd zdecydowanie nabrać tempa. - W okresie przygotowawczym najczęściej grywał Tomasz Kozak, ale w lidze grać nie może. Nie skończył jeszcze 16 lat - wyjaśnia kierownik Miś. - Mam kogoś na oku. To chłopak z regionu. Studiuje w Lublinie i nie jest nim Tomasz Kyć. Jak się nazywa? Nie powiem. Jeszcze mógłby się rozmyślić - żartuje Sadowski.
Bliskie finalizacji są rozmowy z lubelskim Motorem w sprawie przejścia do Łady Tomasza Suskiego. Biłgorajanie gorąco liczą także na transfer definitywny Pawła Rutkowskiego. - Tu jest mały klops, bo nie znamy oczekiwań ze strony drugoligowca. Jeśli w Lublinie usłyszymy o jakiejś sporej sumie pieniędzy to się wycofamy - zapowiada kierownik Miś. Bez większych problemu przebiegały za to rozmowy z Tomaszem Sebastianiukiem. - Jesteśmy dogadanie w stu procentach - potwierdza Sadowski. Wygląda na to, że pomocnik Lublinianki zapełni lukę w stanie osobowym po odejściu Wojciecha Białka.
Tymczasem na Ładzie nadal ciąży związkowy zakaz transferów nałożony za zaległości finansowe wobec byłych graczy biłgorajan. - Pieniądze na ten cel są zabezpieczone. Przywiozę je i wpłacę do kasy związku podczas zebrania klubów ligowych. Nie ma żadnego problemu - deklaruje Andrzej Miś.
(greg)
Reklama













Komentarze