Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Nie chcę kolejnej wojny

Rozmowa z Veljko Nikitoviciem, serbskim piłkarzem Górnika Łęczna
• Mieszkasz tu, masz przyjaciół i znasz polską mentalność. Poczułeś się rozczarowany, gdy nasz rząd uznał niepodległość Kosowa? - Nie, spodziewałem się tego. Polska musiała zachować się tak, jak większość państw Unii Europejskiej. Dlatego nie mam żalu. Serbia nie wygra z USA, a niestety na świecie jest wiele państw, które tańczą tak, jak im zagrają \"Jankesi”. Mam wrażenie, że była to decyzja rządu, nie społeczeństwa. Zwykli ludzie w Polsce solidaryzują się z Serbami. Spotkałem się z wieloma ciepłymi opiniami i głosami poparcia. - Bo to nasze serce. Tam rodziła się nasza państwowość. W 1389 roku walczyliśmy tam z Turkami. Przegraliśmy, ale staliśmy się narodem i przetrwaliśmy islamizację. Na terenie Kosowa znajdują się ważne miejsca kultu, niezwykle ważne cerkwie. Jakbyście się czuli, gdyby Śląsk, przy wsparciu Niemców, ogłosił niepodległość i oderwał się od Polski? - Jest ciężko, ale nie pokazują tego w waszej telewizji. Polacy nie wiedzą wszystkiego. W mediach to Albańczyków pokazuje się jako pokrzywdzonych. W rzeczywistości jest trochę inaczej. Dziwię się, że nie napotykam na informacje o działalności UCK, albańskich bojówek paramilitarnych, terroryzujących serbskich mieszkańców. Czy ktoś w nowoczesnej Europie uwierzy, że kosowscy Serbowie muszą chodzić o określonych godzinach do sklepu. Reglamentowana jest woda. Prądu nie ma wcale. Jak prowadzić normalne życie w takich warunkach. Tu już nawet nie chodzi o to, czy Kosowo się oderwie, czy będzie nadal częścią Serbii. Podstawowy problem to jak pomóc i ulżyć w niedoli tym ludziom. Tam jest straszna bieda i zacofanie. • Według statystyk 95 procent mieszkańców Kosowa to Albańczycy. Serbowie stanowią zaledwie 5 procent. Religią dominującą jest Islam. - Za czasów Tito Albańczycy cieszyli się dużym wsparciem centralnego rządu. Ułatwiano im osiedlanie się na tych terenach. Otrzymywali preferencyjne kredyty na zakup mieszkań. Powoli wypierali inne narodowości. Tradycyjny model serbskiej rodziny to 2+2, albańskiej 2+10. To trudne tematy. - W stolicy regionu - Pristinie, byłem tylko raz. Dwanaście lat temu grałem tam mecz z reprezentacją kraju. Już wtedy Serbowie nie czuli się tam bezpieczni i napotykali na wrogość miejscowych Albańczyków. Pamiętam, że jechaliśmy tam pod silna eskortą milicji. • Czy to, co dzieje się na ulicach serbskich miast, może rozpocząć kolejny rozlew krwi na Bałkanach? - Demonstracje z pewnością szybko się nie skończą. Serce boli, więc nikt nie przejdzie nad tym obojętnie. Teraz trzeba bezwzględnie zrobić wszystko, żeby nie doszło do przelewu krwi. Kolejna wojna na Bałkanach nie jest nikomu potrzebna.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama