Sprowadzili Jastrzębie na ziemię
Okazale wypadł początek wiosennych zmagań Motoru przed własną publicznością. Lublinianie rozgromili 4:0 Jastrzębie Zdrój.
- 16.03.2008 18:34
Trzy bramki zdobył Daniel Koczon, który w sumie ma już 12 trafień i plasuje się w czołówce II-ligowych snajperów.
- Chłopaki są bardzo naładowani, żądni zwycięstwa - mówił przed meczem z Jastrzębiem Siergiej Michajłow, zajmujący się m.in. odnową biologiczną.
Chęć jak najlepszego zaprezentowania się lubelskim kibicom trochę paraliżowała gospodarzy, którzy na początku spotkania mieli kłopoty z przeprowadzeniem składnej akcji.
Dodatkowym utrudnieniem była agresywna obrona rywali, którzy w pierwszej odsłonie narzucili bardzo wysokie tempo. Już w 7 min Jastrzębie było bliskie zdobycia gola, ale kapitalnym refleksem popisał się Przemysław Mierzwa. Wyszedł obronną ręką w sytuacji sam na sam z Marcinem Narwojszem, mającym za sobą występy w zamojskim Hetmanie.
Znakomita interwencja dodała skrzydeł lubelskiemu bramkarzowi, a Narwojsza kompletnie zdeprymowała. Kolejny pojedynek tych zawodników znowu wygrał Mierzwa, a raz, po \"główce” Łukasza Kaciczaka (kiedyś grał w Lewarcie i Motorze), naszego golkipera zastąpił wszędobylski Paweł Maziarz, wybijając futbolówkę z linii. Motor przed przerwą nie miał tak klarownych sytuacji, chociaż Jakuba Kafkę zatrudnił Marcin Syroka, a w 6 min Łukasz Pielorz tak przeciął dośrodkowanie Koczona, że omal nie wpakował piłki do własnej siatki.
Po zmianie stron inicjatywę przejęli lublinianie i już w 49 min mogli pokonać Kafkę. W znakomitej sytuacji znalazł się Piotr Kamiński, jednak z bliska strzelił prosto w bramkarza gości. - Długo będę myślał o tej okazji. Jej zmarnowanie na pewno nie jest budujące, ale może w kolejnym meczu zdołam się zrehabilitować, powiedział napastnik, wypożyczony z Lecha Poznań.
Chwilę później etatowy wykonawca stałych fragmentów gry - Marcin Syroka, dośrodkował z rogu, a wbiegający w pole karne Dawid Ptaszyński huknął z woleja. Środkowy obrońca Motoru trafił idealnie, w górny róg. Ten gol całkowicie odblokował podopiecznych trenera Ryszarda Kuźmy, którzy zaczęli konstruować składne ataki. I wiedzieli, że w trudnych chwilach mogą polegać na Mierzwie.
W 60 min instynktownie zatrzymał piłkę po strzale głową z kilku metrów Bartłomieja Grabczyńskiego. Gospodarze szybko ostudzili zapędy przeciwników. Prostopadłe podanie Michała Płotki dotarło do Koczona, a ten z bardzo ostrego kąta zdołał ulokować piłkę w bramce Jastrzębia, mimo rozpaczliwej interwencji jednego z obrońców. GKS nie zdążył ochłonąć po tej stracie, a był w następnych tarapatach.
Na zdobycie gola miał chrapkę Przemysław Żmuda, jednak został sfaulowany przez Kamila Wilczka i sędzia bez wahania podyktował karnego. Jego skutecznym wykonawcą był Koczon, który w 79 min ustrzelił hat-tricka. Tym razem otrzymał piłkę od Maziarza, przeprowadził długi rajd i precyzyjnym, płaskim uderzeniem podwyższył na 4:0. Wcześniej Mierzwa znowu ustrzegł swój zespół przed stratą bramki.
Gości mogli też pogrążyć Bernard Ocholeche i Kamil Stachyra. Pierwszy skierował piłkę do bramki... ręką, za co zobaczył żółtą kartkę. Z kolei Kamil długo zwlekał z uderzeniem, wreszcie naciskany przez przeciwnika strzelił obok słupka - Najważniejsze, że miałem sytuacje, przyjdzie czas na gole - stwierdził Kamil Stachyra.
BRAMKI
1:0 - Ptaszyński (50), 2:0 - Koczon (71), 3:0 - Koczon (76 z karnego), 4:0 - Koczon (79).
SKŁADY
Motor: Mierzwa - Syroka, Ptaszyński, Płotka, Misztal - Maziarz, Żmuda (89 R. Król), Ocholeche - Stachyra, Kamiński (52 Kołodziejski), Koczon (81 Popławski).
Jastrzębie: Kafka - Jędrzejczyk, Ciemięga (75 Wawrzyczek), Kaciczak, Pielorz - Woźniak (63 Rusinek), Grabczyński, Wilczek, Małkowski (85 Adaszek) - Narwojsz, Żbikowski.
Żółte kartki: Płotka i Ocholeche (obaj Motor).
Sędziował: Grzegorz Stęchły (Jarosław). Widzów: ok. 3 tys.
Reklama













Komentarze