- Gramy na miarę swoich możliwości. Jedyna kwestia, to kiedy stracimy gola. A potem wszystko się już sypie, bo ciężko nam zdobywać bramki.
- Bo bardzo miernie prezentujemy się w ofensywie. A kiedy wypadli Marcin Urban i Karol Sobów zostaliśmy bez napastników. W meczu przeciwko Tomasovii mogę pochwalić chłopaków za to, co grali do 20 metra. Ale przed polem karnym rywali nasze akcje już kończyły, nie byliśmy w stanie oddać strzału. W całym spotkaniu zanotowaliśmy jedno uderzenie, z... 40 metrów. Niestety w ciągu roku odeszło od nas 20 zawodników. A w to miejsce powrócili tylko Konrad Zieliński oraz Łukasz Pilipczak. My nie wykonujemy żadnych transferów. Pozyskujemy tylko takich graczy, którzy sami się do nas zgłaszają. A nie zawsze są to zawodnicy przedstawiający jakąś wartość. W tej chwili gramy już tylko o przetrwanie.
- Mam, bo kładę na szali swoje nazwisko.
- Mam zobowiązania wobec swojej grupy juniorów starszych, która w lidze prowadzi razem z Górnikiem Łęczna. W tej grupie jest wielu wartościowych piłkarzy i nie chciałbym, aby stracili swoją szansę. Mają okazję zaistnieć w futbolu. Nie sądzę, aby w najbliższym czasie mogło się coś zmienić i do czerwca pozostanę w Lubliniance. Ale ta formuła nie ma racji bytu i wkrótce wszystko się rozsypie. A w czwartej lidze zespół będzie się cieszył, jak nie przegra 0:5.
- To jedna z lepszych drużyn w lidze, z kilkoma zdolnymi zawodnikami, grającymi ofensywnie. W formacjach obrony i pomocy prezentowaliśmy się nieźle, ale cóż z tego, skoro nie przeprowadziliśmy żadnej składnej akcji. W końcu do ataków zaczęli bezkarnie włączać się boczni obrońcy. Bo wiedzieli, że z naszej strony nic im nie grozi.
Reklama
Komentarze