Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Nie zrobili nawet sztycha

Sandecja Nowy Sącz - Krzysztof Stężała 1:0
Czternaście spotkań czekali na zwycięstwo swoich podopiecznych kibice z Nowego Sącza. Doczekali się. Przełamanie wstydliwej passy nastąpiło, niestety, kosztem radzyńskich Orląt. Jarosław Araszkiewicz posłał w bój piątkę zawodników środku pola, desygnując do defensywy trójkę stoperów. Stawką spotkania były nie tylko trzy punkty i satysfakcja kibiców, ale również głowa szkoleniowca, który w przypadku niepowodzenia zamierzał złożyć rezygnację. \"Araś” ostatecznie zachował stanowisko, ale bardzo bliski jego zwolnienia był... radzyński bramkarz Krzysztof Stężała. - Zawodnicy zagrali wreszcie tak, jak tego po nich mam prawo oczekiwać. A Orlęta nie zrobiły nawet \"sztycha” - schlebiał sobie po spotkaniu Jarosław Araszkiewicz. Sandecja postawiła na atak, narzuciła swoje warunki gry, lecz nie potrafiła zmusić do kapitulacji świetnie dysponowanego Krzysztofa Stężały. Popularny \"Diablo” dwoił się i troił broniąc strzeleckie próby gości. W 11 min intuicyjnie odbił oddawane z 6 metra strzały Bani i Piosika. 18 min: Solotruk precyzyjnie mierzy z 15 m, Stężała przenosi piłkę nad poprzeczkę. 22 min: raz jeszcze centruje Gryźlak, główkuje Piosik, ale i tym razem radzynianin zachował czyste konto. Po zmianie stron dominacja gospodarzy stała się jeszcze wyraźniejsza. Celnie strzelali Piosik, Wańczyk, oraz rutyniarz Bania. Ten ostatni przegrał nawet bezpośredni pojedynek z \"Diablo” w 75 min. Radzynianie ograniczali się do wybijanie piłki z własnego pola karnego, z rzadka zdając się na próby skontrowania \"górali”. Na dobrą sprawę podopieczni trener Marka Majki tylko raz zagrozili Koziołowi. W 79 min Marcin Chyła mocno uderzył z 18 m, ale futbolówka poszybowała obok bramki. \"Taktyka” Orląt okazywała się skuteczna do 87 min. Wtedy receptę na pokonanie Stężały znalazł były \"motorowiec” Daniel Grębowski. W zamieszaniu podbramkowym Zawiślan skierował piłkę do Grębowskiego. Ten spokojnie przymierzył z 12 m i posłał piłkę w lewy róg bramki. - O stracie kompletu punktów zadecydował niepotrzebny błąd w końcówce meczu. Szansy na zwycięstwo szukaliśmy w kontratakach. W przeciwieństwie do meczu w Dębicy, gdzie wygraliśmy 3:0, tym razem nie przyniosły one jednak skutku. Sandecja niczym specjalnym mnie nie zaskoczyła, chociaż wypracowała sobie więcej dogodnych sytuacji bramkowych. Mimo to uważam, że sprawiedliwszym wynikiem byłby remis - zadziwił dziennikarzy po spotkaniu trener Marek Majka. Sandecja Nowy Sącz - Orlęta Spomlek Radzyń Podlaski 1:0 (0:0) BRAMKA 1:0 - Grębowski (88). SKŁADY Sandecja: Kozioł - Szczepanik, Kandyfer, Szufryn - Gryźlak (46 Zawiślan), Wańczyk (72 Rysiewicz), Orzechowski (58 Grębowski), Solotruk, Jeżewski (72 Rysiewicz) - Bania, Piosik (66 Nieć). Orlęta: Stężała - Pietroń, Ptaszyński (55 Nieścior), Prokopów, Iwan - Chyła, Kaczorowski, Borysiuk, Pliszka - Pacholarz (80 Butryn), Panek. Żółte kartki: Kandyfer, Wańczyk (S) - Pliszka, Pacholarz, Panek (O). Sędziował: Andrzej Mrowiec (Katowice). Widzów 900.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama