Marzena chce jechać do Pekinu
W niedzielę we Włoszech rozpoczynają się mistrzostwa Europy seniorów w podnoszeniu ciężarów
- 10.04.2008 14:27
Marzena Karpińska, sztangistka Znicza Biłgoraj, wciąż nie jest pewna wyjazdu na Igrzyska Olimpijskie. Przepustkę do Pekinu może wywalczyć na mistrzostwach Europy seniorów, które w niedzielę rozpoczynają się we włoskim Lignano Sabiaddoro
Po zgrupowaniu w Spale, ostatnie dni przed wyjazdem na czempionat reprezentantki Polski spędzały w Siedlcach. Siódme poty na treningach wylewała czołowa obecnie zawodniczka w kategorii 48 kg Marzena Karpińska. - Wróciłam do siebie. Czuję się bardzo dobrze i co najważniejsze ustabilizowałam formę - przyznaje sztangistka Znicza Biłgoraj.
Jest ona jedyną reprezentantką z Lubelszczyzny w siedmioosobowej kadrze jaką Ryszard Soćko powołał na ME. - Szanse wywalczenie medalowej pozycji mam umiarkowane. Będę musiała rywalizować chociażby z mocnymi Turczynkami, tak więc czeka mnie trudne zadanie - dodaje Marzena Karpińska. Zresztą ważniejszy od ewentualnego medalu będzie osiągnięty rezultat.
Karpińska zachowała bowiem realne szanse wywalczenia kwalifikacji olimpijskiej. O ile... - W rwaniu osiągnę 85 kg, a w podrzucie minimum 100 kg - podkreśla zawodniczka. - Jednak i ten wynik może nie dać mi przepustki. Chętnych na wyjazd do Pekinu nie brakuje, a ostatnie słowo będzie należało do szkoleniowca kadry. Dopóki nie dostanę biletu, to ciągle nie mogę być pewna udziału w igrzyskach - dodaje zawodniczka. Występ Marzeny Karpińskiej kibice będą mogli zobaczyć w poniedziałek (transmisja w Eurosport o godz. 20).
Czy zobaczą również zawodnika Orląt Łuków Roberta Dołęgę? O tym przekonamy się dzisiaj. Na piątek szkoleniowiec \"biało-czerwonych” Zygmunt Smalcerz zaplanował generalny trening, na którym o wyjazd do Włoch rywalizować będą właśnie Dołęga i Arkadiusz Białek (Ekopak-Jatne Otwock). - Oczywiście, że chciałbym pojechać, jednak jeśli trener uzna, że muszę zostać, to nic takiego się nie stanie - przyznaje sztangista łukowskich Orląt. Dołęga, podobnie jak Karpińska, również ma szansę wywalczenia olimpijskiej przepustki.
- W moim przypadku zdecydowanie ważniejsze od ME będą czerwcowe mistrzostwa Polski. Myślę, że wynik 410 kg w dwuboju znacznie przybliżyłby mnie do olimpiady. Przyznam jednak, że... w tak słabej formie już dawno nie byłem. Oczywiście jest to celowe działanie. Z doświadczenia wiem, że zwyżka formy na początku roku do niczego dobrego nie prowadzi. Tak więc spokojnie trenuję i czekam na mistrzostwa kraju - dodaje Robert Dołęga.
Reklama













Komentarze