Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Lekkaatletyka: Fedaczyński wybrał Katowice

Rafał Fedaczyński wywalczył kwalifikację olimpijskąjako zawodnik Unii Hrubieszów. W Pekinie będzie reprezentował barwy AZS AWF Katowice.
Rafał Fedaczyński rozgoryczony brakiem konkretnego wsparcia finansowego postanowił szukać szczęścia na Śląsku. Faktycznie wszystko wydarzyło się w ekspresowym tempie, ale jeśli zawodnik nie chce być u nas, to po co mielibyśmy zatrzymywać go na siłę - tłumaczy Tadeusz Romaszko, prezes Unii dodając jednocześnie, że sprawa przejścia jednego z najlepszych chodziarzy w kraju jest już przesądzona. - Klub z Katowic zaoferował mu lepsze warunki finansowe, które pozwolą lepiej przygotować się do igrzysk. Nas nie stać było na takie wsparcie. Z wyliczeń Rafała, wynikało że oczekiwał kwoty, która sięgała 1/3 całego budżetu klubu - dodaje prezes. Działacze, jak również zawodnik od dłuższego czasu szukali wsparcia również we władzach samorządowych. - Na ogół jednak wszelkie stypendia mnie omijały - żali się Rafał Fedaczyński, który i w tym roku liczył na pomoc ze strony Urzędu Marszałkowskiego. Unia złożyła stosowne dokumenty, a zawodnik - jak nieoficjalnie się dowiedzieliśmy - nagrodę... otrzymał. - Tą wiadomość otrzymałem pięć minut po fakcie - podkreśla chodziarz. - Gdybym o tym wiedział przynajmniej tydzień wcześniej, to sprawa mogłaby potoczyć się zupełnie inaczej. Ale przecież z Fedaczyńskim nikt nie rozmawia. Cierpliwość się skończyła i poszedłem po rozum do głowy. Muszę przecież z czegoś żyć. \"Akademicy” zaproponowali mi podjęcie studiów i zaoferowali stypendium. Poza tym przed miesiącem zmieniłem stan cywilny. Żona przebywa w Anglii i to ona jak dotychczas była moim największym sponsorem - dodaje wychowanek Unii. Oczywiście zawodnik nie ma zamiaru odżegnywać się od tego, że pochodzi z Hrubieszowa. - Jestem wręcz z tego dumny. Żal tylko, że Unia nie będzie mogła mieć swojego pierwszego reprezentanta na olimpiadzie - dodaje z bólem Fedaczyński. - Na dobrą sprawę nie mieliśmy innego wyjścia. Działaliśmy dla dobra zawodnika. Lepiej jest przecież dla sportu aby pojechał i reprezentował Polskę, niż miałby nie uczestniczyć w igrzyskach - podkreśla prezes Romaszko.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama