Reklama
Zapasy: Łoś przegrał decydującą walkę
Mariusz Łoś z Agrosu Zamość i Sylwester Charzewski z Cementu Gryf Chełm byli bliscy wywalczenia paszportów na igrzyska olimpijskie w Pekinie.
- 11.05.2008 21:08
Łoś, rywalizujący podczas turnieju kwalifikacyjnego w najlżejszej kategorii, przegrał decydujący pojedynek z Ormianinem.
Do Włoch trener Ryszard Wolny zabrał sześciu zawodników, w tym dwóch z naszego województwa. Mariusz Łoś to w tej chwili zdecydowany numer jeden w Polsce w kat. 55 kg. Zamościanin pojechał do Rzymu z dużym nadziejami na wywalczenie awansu i na początku przez turniej szedł przebojem. Kolejno zwyciężał Petera Modosa z Węgier, Anara Zeinalowa z Estonii i Svajunasa Adomaitisa z Litwy.
Tak było aż do 1/2 finału, kiedy musiał uznać wyższość Bułgara Aleksandara Kostadinowa. Mimo to wciąż zachowywał szanse na wyjazd do Pekinu. Niestety, w decydującym starciu przegrał w Ormianinem Romanem Amojanem. Miejsce na olimpiadzie zdobywało czterech najlepszych zapaśników. Mariusz był piąty... W tej kategorii triumfował Chińczyk Jiao Huafeng.
Dobrze w imprezie wystartował także chełmski zawodnik. Najpierw Sylwester Charzewski pokonał egzotycznego rywala Fransona Gibbonsa z wyspy Palau, a później rozprawił się z Austriakiem Markiem Bockiem. - Po dwóch wygranych walkach Sylwek wpadł na Aliego Mohammadiego z Iranu. Gdyby zwyciężył, to dalej zmierzyłby się z Włochem Tiziano Corrigą, z którym zawsze wygrywał - mówi wiceprezes Cementu Gryf Mieczysław Czwaliński. - Niestety przegrał na punkty, podobnie jak później w repasażach z Białorusinem Michaiłem Siemionowem.
Zawodnikom z naszego regionu nie udało się we Włoszech zakwalifikować na olimpiadę, ale wyszło to Arturowi Michalkiewiczowi ze Śląska Wrocław w kat. 84 kg. W decydującej walce Michalkiewicz pokonał Chorwata Nenada Zugaja. Zwyciężył Francuz Melonin Noumonvi. Sztuka ta powiodła się także Markowi Mikulskiemu w kat. 120 kg. Zapaśnik Legii Warszawa w rozstrzygającym starciu pokonał Niemca Nico Schmidta.
Kolejna okazja - i już ostatnia - nadarzy się jeszcze za dwa tygodnie w Serbii. Jednak na razie nie wiadomo, czy Łoś i Charzewski po za drugi znajdą miejsce w zespole narodowym.
Reklama













Komentarze