Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Czy ktoś nas okradł?

Sędzia Howard Webb odesłał Polaków do domu, dyktując kontrowersyjny rzut karny
Remis Polaków w meczu z Austrią praktycznie pozbawił \"biało-czerwonych” szans na awans do ćwierćfinałów. Możemy rzucać gromy na angielskiego arbitra, który odgwizdał rzut karny, ale to nie on wykopał nas z mistrzostw. Wykopaliśmy się sami. Graliśmy w nich na glinianych nogach. Bez polotu i beznadziejnie. Jak zwykle. Z Austriakami mieliśmy wygrać spokojem, umiejętnościami i pewnością siebie. Tymczasem przez początkowe dwa kwadransy gry wspomniane wyżej przymioty charakteru dało się dostrzec wyłącznie u naszych rywali. Tak jak w meczu z Niemcami podopieczni Leo Beenhakkera rozpoczęli na miękkich nogach. Prezentując odpornością psychiczną mocną niczym wielkanocna wydmuszka. Aż dziw bierze, że tak długo sprzyjało nam szczęście (wszak podobno wybiera lepszych). Gospodarze mieli być słabsi, a biegali szybciej, podawali dokładniej i realizowali swój niemiłosiernie prosty pomysł na grę. Szczęście w nieszczęściu, że nie potrafili tylko pokonać Artura Boruca. Gdyby nie bramkarz Celticu Glasgow Euro skończyłoby się dla nas po 15 minutach meczu w Wiedniu. Artur Boruc show rozpoczął w 10 min faul Jacka Bąka na Martinie Harniku. Strzał Ivanschitza pewnie obronił Boruc. Za moment zrobiło się jeszcze cieplej. Dudka fatalnie zagrał do Jopa. Harnik przechwycił piłkę i Brema znalazł się oko w oko z Borucem, który po raz kolejny zażegnał sytuację. Cztery min później, po rajdzie Umit Korkmaz i strzale Harnika tylko fantastycznej interwencji Boruca zawdzięczaliśmy remis. W kolejnej akcji w sytuacji sam na sam z naszym bramkarzem znalazł się Christoph Leitgeb. Paradoksalnie, mimo przygniatającej przewagi Austriaków to \"biało-czerwoni” strzelili bramkę. Ebi Smolarek dośrodkował w pole karne, Marek Saganowski odegrał do Rogera Guerreiro, a stojący na metrowym spalonym naturalizowany Brazylijczyk strzelił swoją pierwszą bramkę w reprezentacji Polski. Dopiero po zmianie stron obraz gry nie odbiegał zbytnio od przedmeczowych oczekiwań. Polacy zdołali zdominować Austriaków, nie potrafili jednak podwyższyć prowadzenia. Co zemściło się w trzeciej minucie doliczonego czasu gry. Angielski arbiter Howard Webb podyktował rzut karny dla Austrii za przewinienie Lewandowskiego na Proedlu. Vastic pewnie pokonał Boruca. Teraz by liczyć się w walce o ćwierćfinał, znów musimy liczyć na innych. A sztuka to wybitnie karkołomna. Stanie się możliwa w przypadku zwycięstwa Austrii nad Niemcami i jednocześnie naszej wygranej nad Chorwacją. Dodajmy - wysokiej, najlepiej trzybramkowej wygranej. BRAMKI 0:1 - Roger Guerreiro (30), 1:1 - Ivica Vastic (90, z karnego). SKŁADY Austria: Macho - Garics, Proedl, Stranzl, Pogatetz - Leitgeb, Aufhauser (74 Saeumel), Ivanschitz (64 Vastic), Korkmaz - Harnik, Linz (64 Kienast). Polska: Boruc - Wasilewski, Bąk, Jop (46 Golański), Żewłakow - Dudka, Lewandowski, Krzynówek - Guerreiro (85 Murawski) - Saganowski (83 Łobodziński), Smolarek. Żółte kartki: Korkmaz, Proedl - Wasilewski, Krzynówek, Bąk. Sędziował: Howard Webb (Anglia). Widzów: 51 428.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama