Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Złotówka od kilograma czereśni i dobry obiad

Rozmowa ze Zbigniewem Plakiem, plantatorem czereśni z Osin koło Chodla
- Tak, choć o klęsce urodzaju nie możemy mówić. Tegoroczne zbiory będą wyższe niż rok temu. Jednak w przypadku późnych odmian zbiór zapowiada się słabiej. Wszystko przez kiepską pogodę w okresie kwitnienia. Pomimo większych zbiorów, opłacalność produkcji jest niższa od ubiegłorocznej. - Przede wszystkim ze względu na wzrost cen środków ochrony roślin, oleju napędowego i robocizny. - To wina pośredników hurtowych. Na giełdach rolno-spożywczych cena czereśni jest nieco niższa niż w ubiegłym roku z uwagi na wyższe plony. Średnio kształtuje się na poziomie od dwóch do czterech złotych za kilogram. - Jeszcze nie, bo to dopiero początek czereśniowego sezonu. Ale myślę, że z czasem to ich zabraknie. Zatrudniając dziś miejscowego rwacza trzeba zapłacić złotówkę od kilograma i dać dobry obiad. Przyjezdny dostaje osiemdziesiąt groszy, nocleg i wyżywienie. Wielu jednak te pieniądze nie satysfakcjonują. - Moi rekordziści dziennie rwą po dwieście kilogramów. Średniacy od stu dwudziestu do stu czterdziestu. Łatwo zatem policzyć, ile można zarobić dniówką. - Czereśnie sprzedaję przede wszystkim na giełdach rolno-spożywczych. Punkty skupu stanowią margines w handlu, gdyż skupujący oferują połowę tego, co mogę dostać na giełdzie. Rozmawiała Agnieszka Ciekot

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama