Trzeciak: Dwie różne bajki
Rozmowa z Mirosławem Trzeciakiem, byłym zawodnikiem hiszpańskich zespołów
- 25.06.2008 19:51
- Po zwycięstwie nad Rosją w pierwszym meczu 4:1, na pewno mają oni psychologiczną przewagę,. Ale od tamtej pory upłynęło już trochę czasu. Zespół Gussa Hiddinka szybko podniósł się po tamtej porażce i między innymi ograł w pięknym stylu Holandię. Zresztą tamtego dnia chyba nikt nie miał szans ze \"Sborną”.
- Raczej nie. Rosjanie bazują na szybkim kontrataku, a te dwie reprezentacje lubią utrzymywać się przy piłce. Hiszpanie w rozegraniu są bardzo cierpliwi, lubią też futbol kombinacyjny.
- Nie, bo właśnie dlatego selekcjonerem jest Luis Aragones. To bardzo doświadczony szkoleniowiec, który w lidze ma za sobą 700 meczów. On się nie waha podejmować odważnych decyzji. Przecież przed mistrzostwami \"odstrzelił” Raula. Ale zawsze jak ma coś do powiedzenia zawodnikowi, mówi mu to prosto w twarz.
- W tej chwili nie ma to żadnego znaczenia. To tylko przeciek medialny. A teraz liczy się tylko mistrzostwo Europy i nikt nie myśli o tym, gdzie później będzie pracował Aragones.
- Jednak do tytułu trzeba wykonać jeszcze dwa kroki. Choć po pokonaniu Włochów, w moim przekonaniu, to właśnie Hiszpanie są głównym faworytem do złotego medalu. Ten zespół wnosi nową jakość i w końcu przełamał klątwę ćwierćfinałów.
- Apetyt rośnie w miarę jedzenie i do pełni szczęścia brakuje im niewiele. Przeszli trudnych rywali, nabrali pewności, więc spróbują wykorzystać nadarzającą się okazję do końca. Hiszpania i Rosja gorzej prezentują się defensywie, ale ich atutami jest gra ofensywna. Obrona i atak to dwie różne bajki w przypadku tych drużyn. Myślę, że możemy spodziewać się nawet kilku goli.
- Rosjanie już w swoich zespołach zarabiają wiele, więc ten czynnik nie będzie motywujący. W notesach trenerów i dyrektorów wielkich klubów, jak Real Madryt czy Barcelona, zawsze znajduje się dziesięć bądź piętnaście nazwisk piłkarzy. I w tym gronie pewnie też jest Arszawin. Jednak teraz Barcelona zajęta jest przede wszystkim dopinaniem transferu Adebayora.
- Wierzę w Hiszpanię.
Reklama













Komentarze