Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Prokurator chce surowej kary dla lekarza

Czy butelka alkoholu jest łapówką - na to pytanie odpowie sąd, wydając wyrok w procesie Dariusza S., urologa ze szpitala przy ul. Jaczewskiego.
Dziś proces lekarza dobiegł końca przed sądem rejonowym w Lublinie. Prokurator zażądał dla niego dwóch lat więzienia w zawieszeniu na pięć lat, 25 tys. zł grzywny i trzyletniego zakazu wykonywania zawodu lekarza. Sąd ogłosi wyrok w czwartek. To najbardziej nietypowy lubelski proces z łapówką w tle. Przed ponad dwoma laty do Dariusza S. przyszedł Henryk W. pacjent z ukrytą kamerą, która sfilmowała jak doktor bierze pieniądze. Potem okazało się, że wręczenie łapówki było ukartowaną prowokacją, która miał doprowadzić do skompromitowania doktora. Henryk W. tylko po to poddał się operacji, żeby mieć pretekst do wręczenia pieniędzy. Wraz ze wspólniczką został już skazany za na udział w spisku. Na proces czeka jeszcze Mirosław M., znany adwokat, oskarżony o to, że z przyczyn osobistych kierował prowokacją wymierzoną w doktora. - Ten proces jest pokłosiem tego co uknuł mecenas K. i jego poplecznicy - twierdził na procesie Andrzej Maleszyk, obrońca lekarza. Policjanci przesłuchali też innych pacjentów doktora. Znaleźli kilku, którzy twierdzili, że po leczeniu dali butelkę alkoholu bądź 100 zł. O przyjęcie takich korzyści został oskarżony lekarz. Kara, którą zażądał prokurator dla doktora, jest jeszcze bardziej dolegliwa od wymierzonej niedawno Markowi G. Okulista za przyjęcie wielokrotnie wyższych łapówek, nie otrzymał zakazu wykonywania zawodu. er

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama