Reklama
Krew albo nie operujemy
Jeśli nie zabezpieczysz sobie odpowiedniej ilości krwi, to zapomnij o planowanej operacji. A przynajmniej o już wyznaczonym terminie.
- 11.07.2008 20:29
- My tylko propagujemy rodzinne krwiodawstwo - bronią się chirurdzy.
Marek z Lublina miał mieć operację. Jednak, aby mógł się położyć na stół operacyjny, jego rodzina i znajomi musieli oddać krew. - Lekarz powiedział, że wyznaczy termin dopiero, jak zabezpieczę odpowiednią ilość krwi - mówi. - Udało się, bo znajomi poszli i oddali. A co jeśli ktoś nie ma tak komfortowej sytuacji jak ja? - pyta.
Okazuje się, że niektórzy szukają innych sposobów. - Poszłam pod centrum krwiodawstwa i zapłaciłam przypadkowym ludziom, żeby oddali krew dla mojej matki - mówi pani Bożena z Lublina. - Nie miałam wyjścia. Nikt z rodziny nie mógł akurat oddać krwi a moja mama bardzo się martwiła, że nie ma zaświadczenia.
Według Hanny Radwan-Wieczorek, dyrektor ds. medycznych w Regionalnym Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Lublinie tak zwane krwiodawstwo rodzinne polega na dobrowolnym oddawaniu krwi dla bliskiej osoby.
- Nie wiem nic o takich sytuacjach, by ktoś nie miał wykonanej operacji czy zabiegu, bo rodzina nie oddała krwi - zaznacza.
Oddając tu krew trzeba złożyć oświadczenie. Musimy wymienić osobę, dla której ją oddajemy, szpital i oddział, na którym leży.
- Te zaświadczenia są potrzebne tylko do celów jakby statystycznych - wyjaśnia Magdalena Hempel, kierownik ekspedycji RCKiK. - Jest to potwierdzenie dla lekarza, że poskutkowało jego namawianie do oddania krwi. Uważam jednak, że wymuszanie oddania krwi, aby kogoś zoperować, jest naganne. Nie na tym polega honorowe krwiodawstwo.
Chirurdzy potwierdzają, że zaświadczenia to tylko pretekst, aby przyspieszyć pozyskiwanie krwi z centrum krwiodawstwa.
- Choć to i tak niewiele zmienia, bo i tak musimy czekać w kolejce - mówi Zenon Górniewski, zastępca ordynatora oddziału chirurgicznego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Lublinie. - Jednak nie odwołaliśmy żadnego zabiegu czy operacji z powodu braku krwi, czy też dlatego, że rodzina nie oddała krwi dla pacjenta. Choć zdarzają się sytuacje, że zabiegi są przekładane na inne terminy.
A krwi brakuje zwłaszcza teraz. - W wakacje wielu krwiodawców wyjeżdża, jest też więcej wypadków. Dlatego są braki, choć my jeszcze mamy wystarczająco dużo krwi - przyznaje Radwan-Wieczorek.
Jak jest w regionie? W zamojskim szpitalu specjalistycznym krwi nie brakuje. - Ale to dopiero początek wakacji - mówi Ryszard Pankiewicz, rzecznik szpitala. - Jednak nawet jak jej było mniej, nie przesuwaliśmy terminów zabiegów.
Gorzej jest w Chełmie. - Musimy przesuwać terminy operacji - przyznaj Andrzej Olejowski, ordynator chirurgii. - Ale tylko te, które mogą poczekać. Na nagłe przypadki musimy mieć krew, choćbyśmy mieli ją wykopać spod ziemi.
Reklama
Komentarze