Tomasz Piszcz, z kompletem punktów, wygrał żużlowy turniej o Puchar MACEC rozegrany w Lublinie. Polacy urządzili sobie trening i byli poza zasięgiem słabych obcokrajowców.
Na palcach jednej ręki można policzyć wyścigi, w których były jakieś emocje. Lubelską publiczność rozgrzał piąty bieg, kiedy przed taśmą startową stanęli: Stachyra, Knapp, Trumiński i Piszcz. Ten ostatni po pięknej walce przedarł się z ostatniego miejsca na pierwsze, upadł za to Stachyra, grzebiąc tym samym swoje szanse na wygranie turnieju.
- Czy któryś z tych obcokrajowców poradziłby sobie w polskiej lidze? Tak, ale tej amatorskiej. Szewczyk i Brzozowski objechaliby połowę tego towarzystwa. A Polacy? Gdyby na tych, którzy pojechali w turnieju oprzeć w przyszłym roku skład, dołożyć do tego 2-3 dobrych obcokrajowców, to takim zespołem w lidze można już jechać - komentował po zawodach trener KŻ \"Zdzichtex”, Zbigniew Studziński.
Kolejne zawody o Puchar MACEC zostaną rozegrane w Miszkolcu, Braili (Rumunia) i we Lwowie. A drugi i ostatni w tym roku turniej z udziałem zawodowców, odbędzie się na lubelskim torze we wrześniu. - Te zawody będą miały na pewno mocniejszą obsadę. Postaramy się o znane nazwiska i zawodników, z którymi chcemy podpisać umowy na nowy sezon - zapowiada Zdzisław Czarny, prezes KŻ \"Zdzichtex”.
Bardzo prawdopodobne, że uda się zaprosić, tych, którzy nie mogli wystartować w sobotę. Wśród potencjalnych kandydatów do jazdy we wrześniowych zawodach są: Daniel Jeleniewski, Piotr Świderski, Paweł Staszek, Maciej Kuciapa, czy Rafał Trojanowski.
1. Tomasz Piszcz 15 (3,3,3,3,3), 2. Grzegorz Knapp 13 (3,1,3,3,3), 3. Dawid Stachyra 12 (3,u,3,3,3), 4. Rafał Klimek 12 (2,3,3,2,2), 5. Sebastian Trumiński 10 (3,2,2,3,d), 6. Aleksander Toma (Rumunia) 10 (2,2,2,2,2), 7. Maciej Michaluk 9 (2,3,d,1,3), 8. Attila Lorincz (Węgry) 7 (1,2,2,1,1), 9. Attila Molnar (Węgry) 7 (2,1,1,1,2), 10. Milen Manew (Bułgaria) 6 (0,3,1,2,d), 11. Siergiej Borisenko (Ukraina) 6 (1,1,w,2,2), 12. Rastislav Bandzi (Słowacja) 4 (1,0,2,0,1), 13. Wolodymyr Teygal (Ukraina) 4 (1,2,1,0,d), 14. Lubos Durica (Słowacja) 2 (0,0,1,0,1), 15. Petro Fedyk (Ukraina) 2 (0,1,0,1,-), 16. Patrik Kotta-Kis (Węgry) 1 (0,0,0,0,1).
Najlepszy czas uzyskał Dawid Stachyra w XV wyścigu - 68,50. Widzów: ok.1000.
Tomasz Piszcz
- Można powiedzieć, że zrobiłem sobie taki trening, bo wielkiego wysiłku nie musiałem włożyć. To był dla mnie pierwszy start na torze w Lublinie, w tym roku. Nie wiem, czy pojadę w następnych tegorocznych turniejach o puchar MACEC, bo wybieram się do ligi angielskiej, a nie stać mnie na dwa komplety motocykli. Lublin za rok? Najpierw niech powstanie klub, to wtedy będzie można rozmawiać o nowym sezonie.
- Zaskoczyła mnie trochę woda, twardy tor i kiedy wyprzedziłem Knappa zrobiłem \"taniec z gwiazdami” i stanąłem w poprzek. Trudno, można było to wygrać. Cieszę się, że mogłem przyjechać do Lublina, bo czułem już głód jazdy w tym mieście. Chciałem trochę pojeździć na torze bardziej geometrycznym niż nasze rzeszowskie lotnisko. Jeśli nic się nie wydarzy, za rok zostaję w Rzeszowie, bo z Marmą mam umowę na dwa lata. Lublin to przyszłościowa i otwarta sprawa, kiedyś chętnie tu wrócę. Najpierw zobaczymy, czy połączą ligi.
- To był dla mnie drugi w tym roku wyjazd na lubelski tor, miesiąc temu próbowałem tu silnik. Chciałem wygrać ten turniej i tak miało być, ale chyba ta trzynastka, z którą startowałem okazała się pechowa. Jeden błąd w tym piątym biegu i po wszystkim, do tego w ostatnim starcie rozerwało mi oponę. Dzisiaj wyjeżdżam do Anglii, gdzie w środę mam mecz w barwach nowego klubu - Mildenhall. Nie wykluczam powrotu do Lublina w nowym sezonie, jeśli klub będzie dobrze zorganizowany, nie tak jak za czasów TŻ.
Reklama













Komentarze