Sportowcy nie są od bojkotowania
Rozmowa z Krzysztofem Grabczukiem, marszałkiem województwa i wiceprezesem Polskiego Komitetu Olimpijskiego
- 04.08.2008 21:04
- Nie. Nie można obciążać sportowców odpowiedzialnością za to, że igrzyska są w Chinach. Wszystkie państwa podpisują miliardowe kontrakty z tym państwem, a to sportowcy mają bojkotować igrzyska? Dla nich najważniejsza jest rywalizacja na stadionie.
- To oprócz zmagań sportowców dość duży biznes i rzeczywiście sporo w tym hipokryzji. Ale teraz to nie jest moment, żeby bojkotować imprezę. Przecież kilka lat temu wszyscy wiedzieli, co dzieje się w Chinach. Wtedy można było postawić ultimatum: damy wam igrzyska, ale najpierw się poprawcie.
• Czy podczas otwarcia imprezy, czy zawodów można jeszcze naciskać na Chiny, żeby przestrzegały praw człowieka?
- Sportowcy mają ograniczone pole działania. Muszą być apolityczni, bo mogą zostać usunięci z olimpiady. Ale myślę, że jakieś symboliczne gesty będą. O wiele więcej mogą zrobić politycy i przedsiębiorcy. Może też dzięki tym igrzyskom więcej osób dowie się, jak źle jest w Chinach.
Reklama
Komentarze