Reklama
Złożyłem propozycję
Rozmowa z Markiem Kępą, byłym żużlowcem Motoru Lublin
- 06.08.2008 08:30
• Postawiłby pan jakieś pieniądze, że w przyszłym roku ligowy żużel powróci do Lublina?
- (długa cisza) Nie.
• Powtarza pan, że klub żużlowy powinien trafić w prywatne ręce, tyle że chętnych jakoś nie widać. To znaczy, że pora dać sobie spokój z żużlem?
- Zdania nie zmieniłem, jeśli klub nie będzie w prywatnych rękach, to szkoda sobie tym wszystkim zawracać głowy. Przez ostatnie lata mogliśmy się przekonać, jak ten cały interes funkcjonował w Lublinie i jakie są tego efekty.
• Skoro klub żużlowy ma być jak firma, to powinien na siebie zarabiać. Na speedwayu można w ogóle zarobić?
- I na żużlu, i ogólnie na sporcie można zarobić, ale wszystko musi być poukładane i robione z głową. I muszą być też przychylne władze miasta i wcale nie chodzi o to, żeby za każdym razem dawały kupę pieniędzy. Przecież sport na dobrym poziomie, to jest doskonała promocja także dla miasta, nie tylko dla tych, którzy kierują klubem. Myślę chociażby o terenie. Niech miasto udostępni żużlowcom stadion przy ul. Kresowej, ale tylko pod kątem działalności sportowej.
- Ja złożyłem ofertę, jeszcze za pierwszej kadencji prezydenta Pruszkowskiego. Chciałem to wziąć i zbudować klub. Czy pomysł upadł? Nie ukrywam, że mam już przygotowane pismo do obecnego prezydenta Lublina, Adama Wasilewskiego. Muszę jeszcze zrobić wizualizację stadionu przy ul. Kresowej i zobaczymy, jak tym razem miasto do tego podejdzie.
- Zdecydowanie tak i wezmę na siebie całą odpowiedzialność. Teraz prowadzę firmę i zatrudniam takiego blacharza, który jest dobry i wtedy mu za to płacę. I tak samo ma to wyglądać w klubie. Zawodnik musi być tak dobry, żeby na klub zarobić.
• Wierzy pan, że władze Lublina, zrobiły wszystko, żeby ratować czarny sport nad Bystrzycą?
- Absolutnie nie. Obym się mylił, ale cienko to widzę za kadencji pana Wasilewskiego i może pan to napisać. Zdzisław Czarny, prezes KŻ Zdzichtex, opowiadał mi, jak był w Ratuszu, żeby zanieść zaproszenie na żużel. Pan prezydent odpowiedział, że żużel go nie obchodzi i nie ma czasu, żeby przyjść na zawody. To o czym my w ogóle rozmawiamy? Tak postępuje prezydent miasta? Mógł się przynajmniej wykazać odrobiną dyplomacji. Myślę, że jeśli chodzi o lubelski sport, za kadencji obecnych władz miasta, do przodu raczej nic nie ruszy. Mówię to oficjalnie, nie zamierzam \"bajerować”. Nie znam pana Wasilewskiego osobiście, choć głosowałem na niego, ale nie tak to miało wyglądać.
Rozmawiał Tomasz Zalewa
Reklama













Komentarze