Być albo nie być
Specjalnie dla Dziennika Wschodniego. Rozmowa z liderem opozycji gruzińskiej GIORGI TARGAMADZE, najpopularniejszym dziennikarzem w Gruzji
- 11.08.2008 14:48
- Mamy stan wojny z Rosją, która zdecydowała się na globalizację konfliktu wokół enklaw etnicznych Osetii Południowej i Abchazji i podjęła przeciwko nam agresję militarną. Bombardowane i ostrzeliwane są miasta i wsie, giną ludzie. Rozgrywa się dramat humanitarny.
• Cierpią jednak nie tylko Gruzini, ale także Osetyjczycy. Prezydent Miheil Saakaszwili w nocy z 7 na 8 sierpnia br. postanowił bowiem siłowo przejąć kontrolę nad Osetią Południową i zdobyć ich stolicę Cchinweli, akurat w dniu rozpoczęcia olimpiady w Pekinie. Blitzkrieg się nie udał, natomiast ruszyła na was Rosja. Georgi Chaindrawa, inny lider opozycyjny, nazwał Saakaszwilego wprost \"idiotą i przestępcą”, bo nie potrafił przewidzieć skutkow swego ruchu.
- Przede wszystkim to nie jest żaden lider. Chaindrawa to były kolega i minister Saakaszwilego. Kiedy się pokłócili i Saakaszwili wyrzucił go z gabinetu, atakuje go, gdzie może. Jak widać także i w tej sytuacji. Tak dojrzała, odpowiedzialna opozycja nie postępuje.
- Kiedy jest wojna, trzeba solidarnie stanąć przeciwko zagrożeniu i nie osłabiać się wewnętrzną walką polityczną. Na analizę i rozliczenie kryzysu przyjdzie czas, gdy wróg zostanie odejdzie od naszych drzwi. Od tego jest parlament.
- Sednem problemu jest to, że Osetia Południowa jest integralną częścią terytorium Gruzji, czego przytłaczająca większość Osetyjczyków nie przyjmuje do wiadomości i przeciwko czemu występuje oraz chce przyłączyć się do Rosji. Rosja to aktywnie i konsekwentnie wspiera. Problem nabrzmiewa latami i wymaga rozwiązania. Ideałem jest oczywiście, aby dokonywało się to drogą pokojową.
• Wierzy pan, że to jest jeszcze możliwe? Co się powinno stać, aby to było możliwe?
- Wierzę! W tej chwili najważniejsze jest zaangażowanie społeczności międzynarodowej, w tym przede wszystkim Stanów Zjednoczonych. Powinno dojść do jak najszybszego zawieszenia broni i rozpoczęcia rozmów z udziałem ONZ i Unii Europejskiej. Deklarację gotowości zawieszenia broni i rozmów rząd gruziński już przekazał.
- Opozycja jest bardzo krytyczna wobec Saakaszwilego. Nikt chyba nie podejrzewa, że moje osobiste uczucia są teraz inne niż 7 listopada ubiegłego roku, kiedy studio Imedi TV zostało najechane przez oddział \"specnazu” z bronią maszynową, a nadawanie stacji brutalnie przerwane. To zresztą spowodowało, że włączyłem się aktywnie do polityki. Powtórzę jednak raz jeszcze: teraz potrzeba zjednoczenia w sytuacji zagrożenia. To, co się dzieje, to jest być, albo nie dla niepodległej Gruzji! Na tym trzeba skupić wszystkie siły. Jak przetrwamy, pozałatwiamy swoje sprawy.
• Jest pan członkiem partii chrześcijańsko-demokratycznej. Czym charakteryzuje się wasz segment opozycyjny?
- Jest to wiara w tradycyjne i ważne dla naszego społeczeństwa wartości: Kościół, sąd, wybory i media. Uważamy, że władza nie ma prawa instrumentalnie traktować żadnej z nich. Jeśli tak się dzieje, nie ma mowy o demokracji.
- Dokładna liczba jest trudna do ustalenia. Ja słyszałem dane mówiące o 300 ofiarach.
• Działaniami objęta jest już także Abchazja, autonomiczna republika, podobnie jak Osetia Południowa nie uznająca zwierzchności gruzińskiej. Walki trwają w wąwozie Kodori...
- Na razie tylko w nim. Posiada on duże znaczenie strategiczne, bo biegnie nim najkrótsza droga do stolicy Abchazji Suchumi. Jest kontrolowany przez nasze wojska. Rosjanie chcą je stamtąd wypchnąć. Łątwo sobie wyobrazić, że chodzi o opanowanie całej Abchazji. To rozszerzyłoby niebezpiecznie i zeskalowało wojnę.
• Gdy rozmawiamy, w Tbilisi jest niedzielny wieczór. W okolicy lotniska słychać wybuchy. Wiadomo, co przyniesie poniedziałek?
- Będziemy chcieli doprowadzić do zebrania parlamentu, aby zaanalizować rozwój sytuacji. Miejmy nadzieję, że dojdzie do odpowiedzi Rosji na naszą notę i przerwie swoje działania wojenne wobec Gruzji. Przede wszystkim liczymy jednak na pomoc społeczności międzynarodowej i jej zaangażowanie w powstrzymanie rozlewu krwi. Jako dziennikarz nie mogę też nie zwrócić się z apelem o pomoc do opinii publicznej. To też czynię... Dziękuję również tradycyjnie nam przyjaznym Polakom za wszelkie gesty solidarności i poparcia w tak ciężkiej dla nas sytuacji.
Rozmawiał: Waldemar Piasecki
GIORGI TARAGMADZE
Ma 35 lat. Jest absolwentem dziennikarstwa na Uniwersytecie w Tbilisi. Był deputowanym do parlamentu kadencji 1999-2004. Zaangażowany w tworzenie wolnych mediów gruzińskich. Jego kariera zawodowa i wielka popularność rozkwitły w niezależnej Imedia TV, gdzie prowadził swój własny program często atakujący władzę. Popierał \"rewolucję róż” która wyniosła do władzy Mikheila Saakaszwili. Gdy Imedia zaczęła go krytykować, władza dokonał najazdu na studio i zamknęła telewizję. W akcie protestu najlepsi dziennikarze odeszli. W lutym br. Targamadze utworzył Partię Chrześcijańsko-Demokratyczną, która w wyborach do parlamentu uzyskała niespełna 9 procent głosów. Należy do największych krytyków Saakaszwilego, przede wszystkim jego autorytarnych i niedemokratycznych skłonności i poczynań. Zwolennik zbliżenia z Patriarchatem Gruzji i oparcia funkcjonowania państwa na podstawowych wartościach moralnych i swobodach obywatelskich. Jeden z najpopularniejszych i najbardziej rozpoznawalnych Gruzinów na świecie.
FOT. \"THE MESSENGER”, TBILISI (SPECJALNIE DLA DZIENNIKA WSCHODNIEGO)
Giorgi Targamadze: W obliczu zagrożenia Gruzji, najważniejsza jest jedność. Czas rozliczeń przyjdzie potem...
Reklama
Komentarze