Wawrzyńczok: Po sparingach zaginąłem w akcji
Rozmowa z Rafałem Wawrzyńczokiem, zawodnikiem Motoru Lublin
- 21.09.2008 20:19
- Rzeczywiście, po sparingach było trochę szumu wokół mojej osoby. Udało mi się strzelić trzy bramki i raczej wychodziłem w pierwszym składzie. Później \"zaginałem w akcji”, ale najważniejsze, że wreszcie się odnalazłem (śmiech).
- Wymieniłem podania z Krzysztofem Lipeckim, po czym uderzyłem z ostrego kąta, a bramkarz przepuścił piłkę między nogami. Nie była to może zbyt efektowna bramka, ale liczy się to co w sieci. Z drugiej strony powinienem trafić do siatki już wcześniej, ale po mojej dobitce jeden z rywali wybijał piłkę z linii bramkowej ręką. Jak dla mnie należał się nam rzut karny.
- Wydaje mi się, że tak. W pierwszej połowie gospodarze mieli wprawdzie jedną świetną sytuacje, ale dobrze w bramce spisał się Przemek Mierzwa, bo wyszedł zwycięsko z sytuacji sam na sam. W drugiej odsłonie to my byliśmy zdecydowanie lepsi i mogliśmy się pokusić o jeszcze jakieś bramki. Ważne jednak, że wywozimy z trudnego terenu trzy punkty.
- Trener po prostu stawiał na innych piłkarzy. Ja jednak czekałem cierpliwie aż wyjdę w pierwszej jedenastce i się doczekałem. Mam teraz nadzieję, że spisałem się na tyle dobrze, że będę miał jeszcze okazje, żeby pokazać, co potrafię.
- Szczerze mówiąc porządnie mi ulżyło, bo można powiedzieć, że początek w Lublinie nie układał mi się najlepiej. Obym teraz miał już \"z górki” w mojej przygodzie z Motorem.
- Na pewno łatwo nie będzie. I liga jest jednak tak wyrównana w tym sezonie, że każdy jest w stanie wygrać z każdym. Dlatego uważam, że nie stoimy na straconej pozycji w spotkaniach z Zagłębiem czy Koroną. To samo dotyczy zresztą Kmity, z którą powalczymy o kolejne zwycięstwo.
Reklama













Komentarze