- Tak, czas zrobił swoje.
- Nawet totalna, mężczyźni w igrzyskach olimpijskich nie odnieśli ani jednego zwycięstwa. Brzozowskiemu \"pomogli” sędziowie, Gucman i Horbik od razu wylosowali mocnych rywali, a mnie w kat. 120 kg zabrakło doświadczenia. Do najcięższej wagi trafiłem trzy miesiące wcześniej i zbyt mało miałem pojedynków wśród tych przeciwników.
- Mam inne zdanie na ten temat. Garmulewicz powinien pracować z nami nadal, nabrał już więcej doświadczenia. Moja współpraca z trenerem reprezentacji układa się bez zarzutu. A jeśli ma dojść do zmiany, to przede wszystkim w zarządzie. Starsi panowie przyspawani są do swoich stołków. To się odbija na naszych wynikach. W kraju nie ma wielkiej konkurencji, więc trzeba walczyć z zagranicznymi zawodnikami. Niestety, tego brakuje. A przecież za wschodnią granicą jest kopalnia talentów. W PZZ potrzebni są młodzi ludzie, prężni menedżerowie.
- Nie byłem najlepiej przygotowany, bo po igrzyskach nastąpiło roztrenowanie. Chodziłem na basen i do sauny, grałem w piłkę i tenisa. Poza tym wszyscy znamy się doskonale, wiemy, kto co potrafi i trzeba trochę się napocić, aby wykonać akcję.
- Pod koniec października w lidze niemieckiej, a kolejne starty w kraju dopiero w styczniu.
- Gdybym taką propozycję otrzymał 7 lat temu, to pewnie bym się zgodził. Do emerytury brakowałoby mi 8 lat. A teraz już nigdzie się nie wybieram, armia mnie nie pociąga.
Reklama













Komentarze