Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama Nowy rytm - ten sam Dziennik Wschodni! Zamów prenumeratę już dziś

Piłka ręczna: Remis Azotów Puławy w Kwidzynie

Grające w osłabieniu Azoty zremisowały wyjazdowe spotkanie z MMTS Kwidzyn 30:30, mimo że do przerwy prowadziły różnicą dwóch goli. Cenny punkt zapewnił puławianom w końcowych sekundach powracający po kontuzji Remigiusz Lasoń. Z dobrej strony pokazał się też broniący cały mecz Marek Długosz. Trener gości Giennadij Kamielin zabrał do Kwidzyna tylko 12 zawodników. W Puławach zostali kontuzjowani Mateusz Kus, Łukasz Kandora i Piotr Wyszomirski. Pod nieobecność tego ostatniego między słupkami puławskiej bramki stanął nowy nabytek Azotów - Marek Długosz. - Zagrał całe spotkanie i swój występ może zaliczyć do udanych - komplementuje zawodnika Ryszard Antolak, kierownik klubu z Puław. - Szczególnie w końcówce udanie interweniował. W ciągu kilku minut obronił cztery rzuty gospodarzy: jeden ze skrzydła, dwa z dziewiątego metra i jeden z szóstego metra. Początek spotkania nie był jednak obiecujący dla gości. W 14 minucie po golu Tomasza Witaszaka kwidzynianie wygrywali już 8:5. Wówczas o czas poprosił szkoleniowiec Azotów. Reprymenda i wskazówki pomogły. Trzy minuty później na tablicy był już remis 9:9. Do bramki MMTS trafiali Michał Szyba, Tomasz Pomiankiewicz i Marcin Kurowski. Riposta gospodarzy była natychmiastowa. Wystarczyły dwie bramki Patryka Rombela i puławianie znowu musieli odrabiać zaległości. Po pierwszych 30 minutach Azoty prowadziły 18:16. Emocji nie brakowało w końcówce spotkania. W 55 minucie i golach Artura Witkowskiego puławianie odskoczyli na jedną bramkę (29:28). Na prowadzenie 30:29 wyprowadził MMTS Michał Waszkiewicz. Kiedy do końca pozostało 13 sekund do bramki Artura Gawlika rzucił Remigiusz Lasoń. - Marcin Kurowski wbiegł na skrzydło, rzut na bramkę zamarkował Michał Szyba podając mi piłkę, a ja przymierzyłem z lewego rozegrania po długim rogu - tłumaczy Lasoń. - Z przebiegu meczu byliśmy chyba trochę lepsi, jednak i z remisu trzeba się cieszyć. Bardzo pozytywnie zaskoczył nas w bramce Marek Długosz, który miał kilka udanych interwencji w momencie, gdy goniliśmy rywala. MMTS: Suchowicz, Gawlik - Marhun 8, Waszkiewicz 6, Rombel 5, Adamuszek 2, Witaszak 2, Cieślak 2, Seroka 2, Czertowicz 2, Markuszewski 1, Orzechowski, Hanis, Kawczyński. Kary: 8 minut. Azoty: Długosz - Zydroń 9, Szyba 5, Witkowski 4, Pomiankiewicz 4, Kurowski 3, Lasoń 3, Buchwald 1, Afanasjev 1, Płaczkowski, Łukaszow. Kary: 6 minut. Sędziowali: Bartosz Leszczyński i Marcin Pechota (Płock). Widzów: 300. FOT. JACEK ŚWIERCZYŃSKI Michał Szyba rozegrał w Kwidzynie dobre zawody Giennadij Kamielin (trener Azotów): W tak okrojonym składzie remis przywieziony z Kwidzyna trzeba traktować jako sukces, na równi ze zwycięstwem. Prowadziliśmy, ale także przegrywaliśmy - końcowe rozstrzygnięcie mogło być na korzyść obu zespołów. Dobrze, że mogłem już skorzystać z Remigiusza Lasonia i Dimitrija Afanasjeva, miałem większe pole manewru. Z dobrej strony pokazał się Marek Długosz. Skuteczność na poziomie 30 procent, jak na pierwszy ligowy występ, to dobry wynik. Tomasz Pomiankiewicz (rozgrywający Azotów): Czuję niedosyt po tym spotkaniu. W drugiej połowie przeważaliśmy, a jednak nie dało się wygrać. Z perspektywy całego meczu remis jest jednak wynikiem sprawiedliwym. Nie wygraliśmy, gdyż zabrakło nam \"zimnej krwi” w końcówce.
Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama