Nazaruk: Pamiętne mecze z Koroną
ROZMOWA ze Sławomirem Nazarukiem, zawodnikiem Górnika Łęczna
- 30.09.2008 20:04
- Wolałbym wracać po zwycięstwie, a wszyscy wiedzą, że w ostatniej kolejce trzech punktów nie było. Jak dla mnie przegraliśmy z Turem pechowo, a najbardziej kuriozalna była zwłaszcza druga bramka. Rywale cały mecz byli defensywnie nastawieni, a mecz bardziej układał się na remis. Stało się jednak inaczej i to goście wracali do domów z kompletem punktów, a nam humory się nieco popsuły.
- Nie wiem czy jestem aż tak cennym piłkarzem dla Górnika. Na pewno cały zespół musi być skoncentrowany przez 90 minut i dopiero wtedy można myśleć o sukcesie. Jeden zawodnik raczej wielkiej różnicy nie robi.
- Korona to nadal bardzo silny rywal. Sporo znanych piłkarzy odeszło z Kielc, ale ich kadra mimo wszystko robi wrażenie. A na co liczymy? Na pewno, jak w każdym meczu chcemy po prostu wygrać. Nie będzie łatwo, ale kto wie, jak to spotkanie się ułoży.
- Wszystko zależy od przebiegu meczu. Przed pierwszym gwizdkiem nie bierzemy, więc remisu w ciemno.
- Czy ja wiem? Na pewno są to dla mnie mecze pamiętne. Zdarzało się, że w tych spotkaniach łapałem poważne kontuzje, jak złamanie nogi. Dostałem również czerwoną kartkę, ale bywały także przyjemniejsze chwile, bo strzelałem też w spotkaniach z Koroną gole i pomagałem moim zespołom w zwycięstwach. Nie podchodzę jednak do środowych zawodów jakoś inaczej.
- Myślę, że ustabilizowanie formy. Kiedy wydawało się, że wszystko jest już w porządku przyszedł ostatni mecz z Turem. Uważam też, że najbliższe mecze w Kielcach i Katowicach pokażą, na co tak naprawdę nas stać.
Reklama













Komentarze