Czy warto jeszcze jeździć na saksy?
Sporo Polaków decyduje się na prace za granicą. Wielu z nich to młodzi ludzie, którzy marzą o dobrym i szybkim zarobku.
- 05.10.2008 15:21
Rzeczywistość jednak często przytłacza i nie jest tak różowa, jak sobie wyobrażali…
- Dwa lata temu byłem w Irlandii. Chociaż obiecywano nam złote góry, niewiele pieniędzy przywiozłem ze sobą do Polski. Pracowałem jako street collector - pomagałem zbierać pieniądze dla organizacji charytatywnej - zdradza Łukasz Czyżewski, student UMCS.
Statystyki mówią, że za chlebem do krajów Europy Zachodniej
wyjechało już ponad 2 mln Polaków. Trudno jest jednak stwierdzić jak wielu z nich odnalazło swoje wymarzone Eldorado. Czy z tego względu będzie w Polsce brakowało rąk do pracy?
- W porównaniu z latami poprzednimu znacznie obniżyło się bezrobocie w naszym powiecie. Rzeczywiście, gdy kończy się sezon wakacyjny, można zaobserwować więcej rejestrujących się jako bezrobotni. Nie ma to jednak aż tak dużego związku z ludźmi, którzy wracają z zagranicy - mówi Tomasz Piecak, zastępca dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy w Lublinie
- Ze względu na aktualne kursy walut zagraniczne wyjazdy zarobkowe nie są już dla ludzi tak bardzo atrakcyjne. Duże znaczenie ma także zmniejszająca się stopa bezrobocia w Polsce. Obecnie łatwiej jest znaleźć pracę w naszym kraju - informuje Barbara Adamczyk-Sosnowy, kierownik Wydziału Pośrednictwa Pracy w Wojewódzkim Urzędzie Pracy w Lublinie.
Z każdym rokiem zwiększa się liczba tych, którzy, wyjechawszy za granicę, zawiedli się w swoich oczekiwaniach.
- Jeżdżę na Cypr co roku. Kiedyś można tam było zarobić o wiele więcej niż teraz - twierdzi Magdalena Dębska, studentka reklamy.
- Cieszę się, że nie szukałem pracy w Anglii. Myślę, że gdybym wyjechał na parę miesięcy z Polski, trudno byłoby mi odzyskać kontakty zawodowe. W Anglii czeka na nas łopata albo zbiór truskawek. Nie zdobywałbym tam żadnego doświadczenia - mówi Paweł Jonik, grafik komputerowy.
Zawiedzeni zarobkami w Anglii i Irlandii szukają szczęścia w krajach skandynawskich, a także w Szwajcarii, która stała się w ostatnich latach bardzo atrakcyjnym rynkiem pracy.
- Wyjeżdżałem na wakacje do Norwegii. Jestem bardzo zadowolony, udało mi się przywieźć ponad 10 tys. zł. A nie powiem żebym musiał żywić się samymi ziemniaki z wodą - żartuje Michał Popielak, absolwent lubelskiego Uniwersytetu Przyrodniczego.
Piotr Dudek
Reklama













Komentarze