Dzieciństwo i lata dorastania spędziłem na ulicy Krańcowej w dzielnicy ZOR Bronowice I. Mieszkaliśmy z rodzicami i siostrą w dwupokojowym mieszkaniu na trzecim piętrze. Wraz z nami mieszkała dokwaterowana lokatorka, co było standardem w latach 60. XX wieku – wspomina pan Cezary.
Na Dziesiątej zamieszkałam w latach 60.ubiegłego wieku. To były przedmieścia Lublina. Ciche, spokojne, bardzo zielone. O tym, że to miasto, przypominała ulica Kunickiego. To był łącznik ze śródmieściem, które wydawało się być bardzo daleko – opowiada pani Elżbieta.
Stare Bronowice to miejsce mojego urodzenia i dzieciństwa. Krążyłam między Biłgorajską, Zgodną i Skibińską, między kamienicami i podwórkami, szlifując bruki i wydeptując własne ścieżki. Byłam dzieckiem ulicy, które niczego się nie bało, choć miejsce, w którym mieszkałam nie było bezpieczne – wspomina pani Elżbieta.
Jestem dziewczyną z Kaliny i po przeczytaniu wspomnień z ulicy Bieruta postanowiłam podzielić się swoją historią. Ja mieszkałam po drugiej stronie wąwozu, na osiedlu Niepodległości w spółdzielni Motor i chodziłam do Szkoły Podstawowej nr 10. Tej samej, z którą rywalizowała podstawówka z Bieruta – wspomina Katarzyna Rycka.
Moje dzieciństwo i okres dorastania upłynęły na osiedlu Bolesława Prusa na LSM. Od zawsze pamiętam mnóstwo zieleni i drzew: lipy, wierzby, graby czy świerki, a po starych gospodarstwach, które były tam przed laty zostały gdzieniegdzie drzewa owocowe. Choć, jak wspominają moi Rodzice, krajobraz bezpośrednio po budowie osiedla był raczej księżycowy. Układ bloków i zabudowa była i pozostała bardzo przestrzenna – zupełnie inaczej niż na obecnie powstających osiedlach – wspomina Robert Spratek.
Moje dzieciństwo w dużej części upłynęło na ulicy Kunickiego w Lublinie. To był czas pełen zabawy, radości, beztroski. Były lata 70. i 80. ubiegłego wieku, a ja miałam swój szczęśliwy i bezpieczny świat z ukochanymi dziadkami, z którymi spędzałam weekendy i wakacje – wspomina pani Anna.