Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Jak w biały dzień można bezkarnie skubać kierowców

Kobieta, która wygrała przetarg na dzierżawę miejskiego parkingu przy Wodopojnej, nie podpisała z miastem umowy, ale już inkasuje opłaty. By móc to robić zakleiła na znaku drogowym wyraz \"bezpłatny” i już.
- Płatny? Jak to płatny - dziwi się Iwona Walczyna, która wczoraj przyszła po swoje auto po ośmiu godzinach pracy. Za każdą z nich musiała zapłacić 3 złote. - No, to drogo mnie dzisiaj praca kosztowała - rozkłada ręce. Parkingowy w zielonej kamizelce jest nieubłagany. - Parking jest płatny, bo wydzierżawiony od miasta - mówi Kamil Marczewski. - Tak jest od soboty. Szefowa mnie zatrudniła i mam pobierać opłaty. Tymczasem parking jak był, tak nadal jest miejski i bezpłatny. - Kobieta, która wygrała przetarg na dzierżawę, będzie mogła pobierać pieniądze za parkowanie dopiero po podpisaniu umowy dzierżawy, co nastąpi w ciągu tygodnia - wyjaśnia Iwona Furmaga z Wydziału Gospodarowania Mieniem w Urzędzie Miasta. To właśnie w tym wydziale załatwiane są wszelkie formalności związane z powierzeniem parkingu prywatnemu przedsiębiorcy. Ale dzierżawca placu twierdzi, że wcale nie musi czekać. - Wygrałam przetarg i tyle - mówi Elżbieta Socha. - Pytałam w urzędzie, w środę będę miała umowę. Właścicielka firmy sama zakleiła na znaku drogowym napis \"bezpłatny”. - Jeżeli nie ma jeszcze umowy dzierżawy, to oznakowanie zmieniła bezprawnie - twierdzi Anna Adamiak, zastępca dyrektora miejskiego Wydziału Dróg i Mostów. - To sprawa dla służb mundurowych, bo my nie możemy nikogo legitymować. Co na to Straż Miejska? - To sprawa między urzędem a dzierżawcą - stwierdza Ryszarda Bańka, rzecznik straży. - Ale pieniądze pobierane są od mieszkańców, poza tym został zasłonięty znak przy drodze publicznej. - To sprawa Urzędu Miasta. - Każdy bezkarnie może przerabiać znaki drogowe? - To sprawa Urzędu Miasta - powtarza Bańka. Mundurowych nie boi się też pani dzierżawca. - Straż Miejska była u mnie już ze trzy razy. I co mi zrobili? Nic.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama