Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Stanął w obronie ojca przeciwko publicystce

Janusza Marynowskiego z Chełma poruszyła wymowa fragmentów jednego z materiałów opublikowanych w \"Roczniku Chełmskim”. Uważa, że jego autorka naruszyła dobre imię jego ojca.
Problem wziął się z materiału Katarzyny Ślusarskiej \"Szkoła Rolnicza w Okszowie - zarys organizacji w latach 1944-1951”. Andrzej, ojciec pana Janusza, był pierwszym dyrektorem tej placówki. Jego zasługą było jej odbudowanie i wyposażenie po zniszczeniach wyrządzonych przez Sowietów. - W dobie działalności IPN i szukania prawdy historycznej takie bezkrytyczne publikacje posiłkujące się dokumentami z doby stalinowskiej, bez nakreślenia tła i właściwego komentarza, przynoszą więcej szkody niż pożytku. Tworzą fałszywy obraz przeszłości - mówi Janusz Marynowski. - Dotknęło to mojego ojca i stąd moje oburzenie. Marynowski ma za złe autorce odnoszące się do jego ojca sformułowanie: \"Brak przygotowania pedagogicznego oraz inicjatywy w kierowaniu placówką, wpłynęły na wystawienie przez Powiatowy Inspektorat Oświaty Rolniczej w Chełmie negatywnej opinii o jego pracy”. Jego zdaniem, krzywdzące jest również powielenie z archiwalnych informacji zapisu, że znalazł się on w gronie tych nauczycieli, którzy otrzymali w 1949 r. negatywną opinię PIOR, między innymi ze względu na wiek i stan zdrowotny. - W chwili zwolnienia ze szkoły ojciec miał dopiero 40 lat - mówi pan Janusz. - Od 1935 r. posiadał dyplom Politechniki Lwowskiej. Miał za sobą 10-letni staż pracy w rolnictwie oraz zaliczony w Państwowym Instytucie Kształcenia Nauczycieli Szkół Rolniczych kurs pedagogiczno-społeczny. Żeby podnieść kwalifikacje zaliczył też ministerialny kurs. Wszystko to nie miało znaczenia wobec jego ziemiańskiego pochodzenia, bezpartyjności oraz przywiązania do katolicyzmu. I tak musiał odejść. Dlaczego? Bo nie przystawał do nowej, komunistycznej rzeczywistości. W jego przypadku znalazło zastosowanie stalinowskie zawołanie, dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie. W sukurs Januszowi Martynowskiemu pospieszyła społeczność szkoły w Okszowie. - Podzielam jego rozgoryczenie - mówi Bogusław Marczuk, dyrektor obecnego Zespołu Szkół Rolniczych. - W tej sprawie publicznie wypowiedzą się rady pedagogiczna i rodziców. Andrzej Marynowski wciąż jest dla nas wzorem nauczyciela, wychowawcy i organizatora. Nie bez powodu wraz z pocztem sztandarowym szkoły towarzyszyliśmy mu w jego ostatniej drodze. Marynowski swoje uwagi co do materiału Ślusarskiej przekazał już redakcji \"Rocznika Chełmskiego”. Liczy na to, że ta przywróci dobre imię jego ojca.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama